___________________________________________________________________
- Hej, jestem Danielle - powiedziała zgrabna brunetka nie wchodząc jeszcze do pokoju.
Momentalnie odsunęłam się od Zayn'a i ruszyłam w kierunku dziewczyny.
- A ja jestem Perrie, miło mi cię poznać - chciała uścisnąć jej dłoń, jednak zostałam mocno ściśnięta przez jej ramiona.
Cóż, dobry początek znajomości.
- Mi też miło cię poznać - miała piękny uśmiech.
Spojrzałam poza jej ramię i spotkałam baczny wzrok Liam'a.
- Cześć Liam - rzuciłam przyjaźnie w jego kierunku.
- Hej - lekko mi pomachał.
- Nie bój się, nie zjem ci twojej dziewczyny - wszyscy w pokoju się zaśmiali.
- Liam już taki jest - wzrok Danielle przez chwilę spoczął na Liam'ie, by wrócić na moją twarz. - Bardzo opiekuńczy, a jednocześnie słodki - dokończyła z wielkim uśmiechem i złączyła swoją dłoń z dłonią jej chłopaka.
Od razu poczułam jak Zayn robi to samo naszymi.
- To może chłopaki zostawicie nas samych, co? - spytałam.
- Okey, widzimy się na dole - powiedział Zayn i cmoknął mnie w policzek.
Liam zostawił subtelny pocałunek na czole Dan i razem z Zayn'em wyszli z pokoju.
- Chodź, usiądźmy na łóżku - rzuciła i tak też zrobiłam.
- Jak tam z Zayn'em, o co chodziło z tym, że nie udajesz już z Zayn'em? Czyżby zakład? - spytała.
- Nie..To długa historia - zmarszczyłam nos.
- Mamy czas - lekko zachichotałam na jej słowa.
* Zayn *
Wkroczyłem do kuchni i wyciągnąłem z szafki ciastka, które Perrie lubiła. Wiedziałem o tym, bo opowiadała mi o nich kiedy byliśmy w L.A.
Wyciągnąłem z dolnej szafki miskę i wsypałem do niej herbatniki.
Usłyszałem Louis'a jak odchrząknął.
- Czego chcesz? - spytałem chamsko, może zbyt chamsko.
- Ejejej, nie jestem twoim wrogiem, ok? - uniósł w górę ręce, jakbym miał go czymś ochlapać.
- Dobra... O co ci chodzi Tommo?
- Chciałem pogadać o te całej sprawie z Perrie i... i może przeprosić - jego wzrok był utkwiony w czubkach granatowych vansów.
- Po pierwsze : Nie było żadnej wielkiej sprawy z Perrie, po drugie : Nie ma sprawy - spojrzałem w jego oczy.
Było mu przykro.
- Wiesz jak to jest, czasami odbija mi szajba, a z was fajnie jest się ponabijać, bo jesteście bardzo w sobie zakochani.
Louis podszedł do mnie bliżej.
- Naprawdę Zi, to widać. Jeszcze nigdy nie zachowywałeś się tak przy żadnej dziewczynie. Jak tylko weszliście razem do domu próbowałeś udawać, że na nią nie lecisz, a oboje wiemy, że to nie wykonalne. Nie potrafisz być z dala od niej, zazdroszczę ci tego stary - westchnął.
- Nie kochasz El? - szybko spytałem, a ten oparł się o kuchenny blat.
- To nie jest tak, że jej nie kocham. Po prostu... Wydaje mi się, że przez tą naszą całą robotę i to, że nie widzimy się tak często, jak ona by chciała, jak ja bym chciał... To, to oddalamy się od siebie - gdy mówił, na jego twarzy widoczny był smutek.
- Przecież spotykacie się, prawda?
- Niby tak. Chodzę do jej domu, oglądamy filmy, zjemy coś i idę do domu, albo śpię u niej bez żadnych czułości - pokręcił jakby zamyślony głową.
- Nie rozumiem..
- No, nie chodzi mi o to, że nie chodzimy razem do łóżka czy coś, bo nawet tego nie robiliśmy razem, ale o to, że nie pamiętam kiedy ostatni raz ją pocałowałem, powiedziałem, że ją kocham. Strasznie mi się to nie podoba, wiesz? Jeszcze nie przerabiałem takiego kryzysu w związkach.
- Przychodzi dzisiaj na kolację? - spytałem.
- Nie, Harry poradził mi, żebym zaprosił ją i kupił jakieś kwiatki - lekko się uśmiechnął.
- Zna się facet na rzeczy - pokiwałem głową z niedowierzaniem.
- A nie wydawało by się, nieprawdaż? Taki romantyk bez kobiety u boku - powiedział Louis. Chyba poprawił mu się nastrój.
To dobrze.
- O kim rozmawiacie? - do kuchni wszedł Harry.
- O tobie - powiedziałem zgodnie z prawdą.
- Och, o mnie? - brunet widocznie się napuszył - Mam nadzieję, że dyskutowaliście o moich dobrych cechach?
- O twoim romantycznym usposobieniu - wyjaśnił Lou.
- Bardzo mi miło skarby, może zapalimy świeczki, aby nam się milej rozmawiało? - spytał i wykonał lekki ukłon.
Razem z Louisem zareagowałem śmiechem. Co jak co, ale Harry potrafi rozładować napięcie.
- Aaa jak radzisz sobie ze złymi komentarzami? - spytała Dan podwijając nogi pod pupę.
- Z hejtami? - spytałam, a ta pokiwała głową. - Jest ciężko, nie będę kłamać. Gdyby nie moja przyjaciółka i jej telefon, przeżyłabym już jedną depresję, kiedy byłam w Los Angeles - zaczęłam bawić się swoimi palcami.
- Rozumiem cię, ale zapamiętaj,. - spojrzała mi w oczy - Gdyby cokolwiek złego się działo, musisz powiedzieć o tym Zayn'owi. Co prawda nie powstrzyma wszystkich obelg w twoją stronę, ale to jest dla niego ważne. Gdybym powiedziała wcześniej Liam'owi o tych wszystkich złych komentarzach, nie musielibyśmy się rozstawać dwa miesiące temu Na szczęście tak nas do siebie ciągnęło, że jesteśmy znowu razem - uśmiechnęła się lekko, jakby przypomniała sobie coś miłego i przyjemnego.
- Zapamiętam - powiedziałam.
- No słuchaj się koleżanki po fachu - zaśmiałyśmy się obie na jej komentarz.
- Każdy musi mieć jakiś talent - odparł Hazz.
Danie było naprawdę dobre. Każdy wcinał, aż mu się uszy trzęsły. Mięso idealnie komponowało się z sosem i sałatką. Harry naprawdę potrafi gotować.
Po kilku minutach talerze były puste, a brzuchy pełne.
To normalne na kolacjach w ich willi, jak to skomentował Niall.
- Gdzie w ogóle jest Louis? - spytałam pomagając zbierać brudne naczynia ze stołu.
- Razem z Eleanor, wiesz chcieli trochę prywatności - wyjaśnił mi Zayn.
- Nie zasmakowali mojego debiutu kulinarnego - westchnął Harry.
- I dobrze, więcej dla mnie - zaśmiał się Nialler.
Powkładaliśmy to co się dało do zmywarki, a Zayn zamknął go jednym ruchem nogi.
- Gotowe.
Resztę rzeczy włożyliśmy do zlewu.
Chłopak owinął ręce wokół mojej talii i przyciągnął do siebie.
- Co? - spytałam próbując nie wybuchnąć śmiechem.
- Co jest takiego śmiesznego? - zmarszczył czoło.
- Nic - skłamałam.
- Nic?
- Droczysz się ze mną? - podniosłam jedną brew.
- Skądże - odparł. - Chciałem tylko całusa - powiedział i szybko spełnił swoją zachciankę.
Przedłużyłam pocałunek i zarzuciłam mu ręce za szyję.
- Ej, nie przy ludziach!
Do kuchni wszedł Niall zasłaniając sobie oczy dłońmi.
- Trzeba było nie przychodzić - Zayn wzruszył ramionami.
- Chciałem tylko wziąć popcorn. Oglądamy film, idziecie? - spytał wkładając do mikrofalówki paczkę kukurydzy.
- Emm czemu nie? - odparłam, a Zayn nie był chyba zbytnio zadowolony moją decyzją.
- Okey, to idźcie już do salonu, bo lecą już napisy - poradził, a ja pociągnęłam mojego chłopaka za rękę, jednak ten zatrzymał się w pewnym momencie.
- O co chodzi?
- Nie możemy iść do mojego pokoju. Pooglądać coś, ale tylko we dwoje? - spytał.
- Zayn...Nie możemy wyjść na odludków - westchnęłam. - Może tak : pooglądamy przez chwilę film i pójdziemy do ciebie, pasuje?
- Pasuje - skradł ostatniego całusa zanim weszliśmy do pokoju i usiedliśmy na kanapie.
Po chwili przybiegł Niall z trzema miskami prażonej kukurydzy.
Wyciągnąłem z dolnej szafki miskę i wsypałem do niej herbatniki.
Usłyszałem Louis'a jak odchrząknął.
- Czego chcesz? - spytałem chamsko, może zbyt chamsko.
- Ejejej, nie jestem twoim wrogiem, ok? - uniósł w górę ręce, jakbym miał go czymś ochlapać.
- Dobra... O co ci chodzi Tommo?
- Chciałem pogadać o te całej sprawie z Perrie i... i może przeprosić - jego wzrok był utkwiony w czubkach granatowych vansów.
- Po pierwsze : Nie było żadnej wielkiej sprawy z Perrie, po drugie : Nie ma sprawy - spojrzałem w jego oczy.
Było mu przykro.
- Wiesz jak to jest, czasami odbija mi szajba, a z was fajnie jest się ponabijać, bo jesteście bardzo w sobie zakochani.
Louis podszedł do mnie bliżej.
- Naprawdę Zi, to widać. Jeszcze nigdy nie zachowywałeś się tak przy żadnej dziewczynie. Jak tylko weszliście razem do domu próbowałeś udawać, że na nią nie lecisz, a oboje wiemy, że to nie wykonalne. Nie potrafisz być z dala od niej, zazdroszczę ci tego stary - westchnął.
- Nie kochasz El? - szybko spytałem, a ten oparł się o kuchenny blat.
- To nie jest tak, że jej nie kocham. Po prostu... Wydaje mi się, że przez tą naszą całą robotę i to, że nie widzimy się tak często, jak ona by chciała, jak ja bym chciał... To, to oddalamy się od siebie - gdy mówił, na jego twarzy widoczny był smutek.
- Przecież spotykacie się, prawda?
- Niby tak. Chodzę do jej domu, oglądamy filmy, zjemy coś i idę do domu, albo śpię u niej bez żadnych czułości - pokręcił jakby zamyślony głową.
- Nie rozumiem..
- No, nie chodzi mi o to, że nie chodzimy razem do łóżka czy coś, bo nawet tego nie robiliśmy razem, ale o to, że nie pamiętam kiedy ostatni raz ją pocałowałem, powiedziałem, że ją kocham. Strasznie mi się to nie podoba, wiesz? Jeszcze nie przerabiałem takiego kryzysu w związkach.
- Przychodzi dzisiaj na kolację? - spytałem.
- Nie, Harry poradził mi, żebym zaprosił ją i kupił jakieś kwiatki - lekko się uśmiechnął.
- Zna się facet na rzeczy - pokiwałem głową z niedowierzaniem.
- A nie wydawało by się, nieprawdaż? Taki romantyk bez kobiety u boku - powiedział Louis. Chyba poprawił mu się nastrój.
To dobrze.
- O kim rozmawiacie? - do kuchni wszedł Harry.
- O tobie - powiedziałem zgodnie z prawdą.
- Och, o mnie? - brunet widocznie się napuszył - Mam nadzieję, że dyskutowaliście o moich dobrych cechach?
- O twoim romantycznym usposobieniu - wyjaśnił Lou.
- Bardzo mi miło skarby, może zapalimy świeczki, aby nam się milej rozmawiało? - spytał i wykonał lekki ukłon.
Razem z Louisem zareagowałem śmiechem. Co jak co, ale Harry potrafi rozładować napięcie.
* Perrie *
- Z hejtami? - spytałam, a ta pokiwała głową. - Jest ciężko, nie będę kłamać. Gdyby nie moja przyjaciółka i jej telefon, przeżyłabym już jedną depresję, kiedy byłam w Los Angeles - zaczęłam bawić się swoimi palcami.
- Rozumiem cię, ale zapamiętaj,. - spojrzała mi w oczy - Gdyby cokolwiek złego się działo, musisz powiedzieć o tym Zayn'owi. Co prawda nie powstrzyma wszystkich obelg w twoją stronę, ale to jest dla niego ważne. Gdybym powiedziała wcześniej Liam'owi o tych wszystkich złych komentarzach, nie musielibyśmy się rozstawać dwa miesiące temu Na szczęście tak nas do siebie ciągnęło, że jesteśmy znowu razem - uśmiechnęła się lekko, jakby przypomniała sobie coś miłego i przyjemnego.
- Zapamiętam - powiedziałam.
- No słuchaj się koleżanki po fachu - zaśmiałyśmy się obie na jej komentarz.
* * *
- Smacznego - powiedział Niall i szybko wziął do buzi pierwszą porcję kurczaka ala Styles.
- Nie modlimy się przed jedzeniem czy coś? - spytał Liam ze zdziwioną miną.
- Po co, tylko wystygnie, prawda Niall? - blondasek szybko przytaknął na dowód, że słowa Harrego to czysta prawda.
Skosztowałam kawałek mięsa, był naprawdę dobry!
- Mmm Harry, to jest wyśmienite - skomplementowałam go.
- Ja już się przyzwyczaiłam do jego znakomitych posiłków - powiedziała Danielle, a Harry wyszczerzył się w zadowoleniu i dumie.
Po prostu pieściłyśmy jego ego.
- My też potrafimy gotować - oburzył się Payne.
- Wiem Liaś, wiem, ale najlepiej to potrafisz przemieniać potrawy w proch - rzuciła Dan.
Liam jakby się obraził, a reszta wybuchnęła śmiechem.- Każdy musi mieć jakiś talent - odparł Hazz.
Danie było naprawdę dobre. Każdy wcinał, aż mu się uszy trzęsły. Mięso idealnie komponowało się z sosem i sałatką. Harry naprawdę potrafi gotować.
Po kilku minutach talerze były puste, a brzuchy pełne.
To normalne na kolacjach w ich willi, jak to skomentował Niall.
- Gdzie w ogóle jest Louis? - spytałam pomagając zbierać brudne naczynia ze stołu.
- Razem z Eleanor, wiesz chcieli trochę prywatności - wyjaśnił mi Zayn.
- Nie zasmakowali mojego debiutu kulinarnego - westchnął Harry.
- I dobrze, więcej dla mnie - zaśmiał się Nialler.
Powkładaliśmy to co się dało do zmywarki, a Zayn zamknął go jednym ruchem nogi.
- Gotowe.
Resztę rzeczy włożyliśmy do zlewu.
Chłopak owinął ręce wokół mojej talii i przyciągnął do siebie.
- Co? - spytałam próbując nie wybuchnąć śmiechem.
- Co jest takiego śmiesznego? - zmarszczył czoło.
- Nic - skłamałam.
- Nic?
- Droczysz się ze mną? - podniosłam jedną brew.
- Skądże - odparł. - Chciałem tylko całusa - powiedział i szybko spełnił swoją zachciankę.
Przedłużyłam pocałunek i zarzuciłam mu ręce za szyję.
- Ej, nie przy ludziach!
Do kuchni wszedł Niall zasłaniając sobie oczy dłońmi.
- Trzeba było nie przychodzić - Zayn wzruszył ramionami.
- Chciałem tylko wziąć popcorn. Oglądamy film, idziecie? - spytał wkładając do mikrofalówki paczkę kukurydzy.
- Emm czemu nie? - odparłam, a Zayn nie był chyba zbytnio zadowolony moją decyzją.
- Okey, to idźcie już do salonu, bo lecą już napisy - poradził, a ja pociągnęłam mojego chłopaka za rękę, jednak ten zatrzymał się w pewnym momencie.
- O co chodzi?
- Nie możemy iść do mojego pokoju. Pooglądać coś, ale tylko we dwoje? - spytał.
- Zayn...Nie możemy wyjść na odludków - westchnęłam. - Może tak : pooglądamy przez chwilę film i pójdziemy do ciebie, pasuje?
- Pasuje - skradł ostatniego całusa zanim weszliśmy do pokoju i usiedliśmy na kanapie.
Po chwili przybiegł Niall z trzema miskami prażonej kukurydzy.
Na początku chciałam Ci pogratulować,serio się napracowałaś.
OdpowiedzUsuńNO I WIESZ MAM ZERRRIE FEELINGS i n to nie takie byle jakie :D co tu więcej pisać ten rozdział jest po prostu miód malina iiiiiii....życze weny
luv ya
Mary <3
Serio??????
OdpowiedzUsuńJa się nastawiłam na wiesz co a tu gunwo hhahaha :)
No ale zajebisty rozdział!!!!
Cieszę się że Zayn był na tyle rozsądny i to przerwał ♡
Rozsądny, troskliwy i podniecony Zayn w jednym :P To było takie słodkie :') Są dla siebie tymi jedynymi :D Aww :') Czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńcudo *.*
OdpowiedzUsuńkocham , chce next. podniecony Zayn <3
OdpowiedzUsuńNie moge sie doczekac następnego
OdpowiedzUsuńKiedy będzie? :)
Świetny blog
OdpowiedzUsuńszkoda, ze dopiero teraz na niego wpadłam
Zayn i Pezz njkdlfjsmvwfkmg
Możesz mnie informować? @luccperr ?
Nie moge sie doczekać następnego :)
Świetny rozdział... Czekam na następny <3 <3
OdpowiedzUsuńBędziesz jeszcze kontynowac pisanie, czy już nie?
OdpowiedzUsuń