poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 21 : " I love you like XO "

Hej, dodaje zgodnie z terminem haha cud :P
Dziękuje za 3.000 wyświetleń, pojawiła się zakładka Liebster Awards czy jakoś tak, gdzie są wszystkie pytani, nominacje, odpowiedzi na wasze pytania itd ;))
Liczę na komentarze, wasz rekord to 8, dacie radę więcej? :D :D :D :D
Raspberry Muffin :) xx
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedzimy już z dziewczynami od kilku godzin w studiu. Pięknie. Wieczorem mamy wywiad u amerykańskiego komika, Chris'a Rock'a * , a o 20:00 samolot do Londynu, nareszcie.
- Dobra dziewczyny, jeszcze tylko refren - usłyszałyśmy głos dźwiękowca.

In your heart, I found mine,
Fill me with your life,
Boy you make it hot on your red planet,
Turn it up on your red planet,

In your eyes I see truth
I'm so connected to you,
Can I make it stop on your red planet?
Turn it up on your red planet.

Oczywiście nie udało nam się zaśpiewać tego idealnie za pierwszym razem. Dopiero za kilkunastominutowymi "drobnymi" poprawkami oficjalnie skończyłyśmy nagrywanie naszego pierwszego albumu "DNA". Z tej okazji zastępca naszego managera, Kate, przyniosła szampana, co moim zdaniem nie było konieczne, ale cóż.
- Nasze zdrowie! - krzyknęła Leigh i cała załoga przybiła na raz sobie kieliszki.
Na twarzach każdej z dziewczyn widniał szeroki uśmiech, na mojej również, chociaż nie mogłam zapomnieć o wydarzeniach z rana.
- Od jutra zaczynamy promocję albumu, a teledysk do "DNA" pojawi się za tydzień - powiedziała melodyjnym głosem Katey.
- Nie możemy się doczekać - powiedziałam podekscytowana.
Dokończyłam swoją lampkę szampana i odłożyłam pusty kieliszek na stolik.
- Szampan szampanem, ale trzeba to jeszcze jakoś uczcić, co wy na to? - spytała Jesy.
- Nandos'!!! - krzyknęła Jade, co było trochę dziwne.
- Jak chcecie - bąknęłam.
Pożegnałyśmy się z załogą ludzi, z którymi miałyśmy przyjemność pracować w tym studiu nagraniowym. Szybko ruszyłyśmy do naszego auta, które wyglądało jak mały busik w sam raz dla czwórki szalonych dziewczyn.
- Hej ho, hej ho Little Mix przybywa! - powiedziała, a może raczej krzyknęła Lee, gdy wysiadłyśmy z samochodu na przeciwko drzwi wejściowych to popularnej knajpki z fast-food'ami.
- Co zamawiacie? - spytała Jade.
Każda z nas powiedziała jej, na co mamy ochotę i gdy Pickle udała się do kas, my zajęłyśmy stolik.
- Uff, ponad sześć godzin poszło na nagrywanie, totalna porażka - westchnęła Jesy i oparła się o zagłówek kanapy.
- Straszne, już myślałam, że nie wytrzymam tam ani chwili dłużej - powiedziałam.
- Ale przyznajcie, efekty są niezłe - odparła zadowolona Leigh-Anne.
Szybko pokiwałam głową potwierdzając jej słowa.
Przyszła Jade i podała nam tacki z jedzeniem.
Jak ona to uniosła, było tego tak dużo..
Każda z nas zajęła się kurczakiem lub sałatką, tak jak Jesy. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. 14:34, Zayn powinien już być w domu.
- Mmm tak dawno tu nie jadłam - zachwycałam się smakiem frytek.
Pychotka...
- Masz jakieś plany w stosunku do Zayn'a po powrocie z Ameryki? - spytała Leigh z majaczącym gdzieś uśmiechem zgrywusa.
- A dlaczego miałabym je mieć? - spytałam zdezorientowana.
- No nie wiem, bo jesteście parą?
O co chodziło Lee?
- Jakaś romantyczna kolacja? - Jade podsunęła pomysł, który nie był aż taki zły.
- Szeptał by ci na ucho jak cię kocha i co chciałby z tobą zrobić w nocy.. - mówiła Jesy, a moje policzki przybrały czerwony kolor.
- Przestańcie dziewczyny - powiedziałam, a one się zaśmiały.
- Zakład, że tak będzie? 
Jezu Leigh przymknij się!..
Jak na zawołanie zadzwonił Zayn.
- Kto to? - odezwała się ciekawska Jess.
- Zayn dzwoni - odpowiedziała Jade, która siedziała obok mnie i spojrzała na ekran telefonu.
- Hallo? - odebrałam połączenie.
- Hej skarbie - usłyszałam głos Zayn'a. Niby dziewięć godzin rozłonki a czuję się jakbym nie widziała go od kilku dni.
- Hejjjj - przeciągnęłam uśmiechając się do telefonu.
- I co? - słyszałam szept Jesy. - Nazwał ją skarbem! - odpowiedziała podekscytowana Jadey.
- Shhh - uciszyłam je. - Co mówiłeś?
- Mówiłem, że jestem już w swoim domu. Samolot miał półgodzinne opuźnienie - powiedział.
- Ohh, dobrze, że zadzwoniłeś, martwiłam się...
- Myślałem o tobie, przez cały lot - powiedział, a ja jeszcze bardziej się zaczerwieniłam.
Najgorsze było to, że siędząca koło mnie Jade zdawała reszcie dziewczyn szczegółową relację z mojej rozmowy z Zayn'em. Cudnie.
Moje przyjaciółki naraz westchnęły i powiedziały długie "Awww...".
- Co to? - spytał Zayn.
- Jesy, Leigh-Anne i Jade - wyjaśniłam mu.
- Aha, pozdrów je - powiedział i jak na zawołanie usłyszałam trzykrotne "Dziękujemy!".
- To one wszytko słyszą? - był z lekka zdziwiony.
- Tsaa...
- Ale wtopa - usłyszałam po drugiej stronie telefonu.
Zaśmiałam się.
- O której będziesz w Londynie? - spytał.
- Wrócę około 22 z wielkim jetlagiem* , niestety.
- Rozumiem, ja też teraz czuję się nie za dobrze - przyznał. - Ale może poszłabyś ze mną jutro na lunch?
Dziewczyny oszalały.
- Ijeeeee - usłyszałam.
- Z wielką chęcią - odparłam i usłyszałam jego cichy chichot.
- To o 12 pod moim domem?
- Oczywiście - uśmiechałam się.
- To... Do jutra.
- Do zobaczenia Zaynee - powiedziałam.
- Papa, kocham cię Pezzie - usłyszałam i zakończyłam połączenie. 
Jeszcze przez chwilę wpatrywałam się w jego zdjęcie, które miałam ustawione przy kontakcie "Zaynee". Strasznie nudziło mi się, gdy w studio dziewczyny nagrywały swoje solówki, a ja siedziałam na kanapie, dlatego poszperałam w tumbl'rze i znalazłam kilka jego zdjęć. Jak przyjade, to muszę mu zrobić kilka własnych zdjęć, a nie takich z sesji.
Popatrzyłam na dziewczyny i przyznam troszkę mnie wmurowało.
- Powiedział, że ją kocha - Jade mówiąc wyglądała jak płacząca histeryczka.
- Zaynee i Pezzie - pochlipywała Leigh-Anne.
- ŁEEEE - jęknęła Jesy.
Tępo się w nie wpatrywałam nie będąc do końca pewna czy nie zadaje się z psychicznymi ludźmi.
- Podałby nam ktoś chusteczkę? - odezwała się Leigh.
Wyciągnęłam paczkę z torebki i podałam jej.
- Dziękuje - pociągnęła nosem.
O co tutaj chodzi??
- To było takie piękne - zaczęła Jade.
- Raczej to wy byliście piękni - poprawił po chwili.
- Okeeyyy - przeciągnęłam, dalej mie wiedziałam co jest grane.
- Już z wami wszystko ok? - spytałam ostrożnie.
- Tak, tak, bo wiesz, kobiety tak czasem mają -  powiedziała Jess.
- Dobra, wracamy do hotelu ? - zadałam pytanie, na które mi przytaknęły.
- To chodźcie w takim razie - odparłam i wstałam zabierając swoją tackę, by wyrzucić z niej śmieci i resztki jedzenia do najbliższego kubła na śmieci.
Reszta dziewczyn zrobiła to samo i po chwili byłyśmy na zewnątrz restauracji, gdzie juź czekał na nas bus.
Wsiadłyśmy i szybko znalazłyśmy się na hotelowym parkingu.
Gdy wysiadałyśmy z windy Jesy powiedziała mi, że mam uważać na tym lanchu z Zayn'em, bo ona nie chce być jeszcze ciocią, a Leigh coś wspomniała o tym, że mi pożyczy gumki jak chce.
Po prostu żyje z wariatami.
Obie dostały ode mnie po bazyliszkowym** spojrzeniu i szybko weszły do swojego apartamentu. Znowu ja udałam się do swojego i spakowałam swoje rzeczy do walizki, żeby wieczorem po wywiadzie nie latać jak pies z wywieszonym jęzorem.
No właśnie wywiad.
Mamy zaśpiewać 'Wings'.
Będą pytać o mnie i o Zayn'a , to pewne.
Westchnęłam i usiadłam ma walizce, żebym mogła ją dopiąć.

~~~~~~~~~~~~~
*Chris Rock - jakiś amerykański komik, wzięłam na szybko pierwszego lepszego z wikipedi (który jeszcze żyje lol )
**bazyliszkowe spojrzenie to takie jakbyś miał kogoś zabić wzrokiem , tak jak to bazyliszek robił :P
Co do tytułu rozdziału to jest zaczerpnięty z piosenki Beyonce "XO" a zwrot xo oznacza całus+uścisk 
Tak więc xoxoxxoxoxoxoxoxoxoxoox
Moje misie :**
___________________________
Jezu jaki nudny rozdział ._.
Jak ja coś takiego napisałam ????
Uwierzcie mi po powrocie LM do Londynu bedzię
BĘDZIE ZABAWA , BĘDZIE SIĘ DZIAŁO, I ZNOWU NOCKI BĘDZIE MAŁO
Jeżeli wiecie co mam na myśli 8}
Lolz do ŚRODY, bo wtedy pojawi się nowy rozdział ;33
Raspberry Muffin xx

6 komentarzy:

  1. Jedynhuskyej inshjsjks nie wyjaśniłas tego czegoś na jetlagiem czy coś ;)
    Ale chyba czaje o co chodzi *,* kocham czekam na następny i oby ten Mike się już nie pojawił bo mu jaja przy szyi urwe jak coś zrobi pezz albo zaynowi ;)
    Króciutki czy mi się wydaje?
    Nie ważne jak zawsze jest boski *,*

    Wiesz kto ze
    Xoxoxoxo LOL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki hah, jetlag to zmęczenie spowodowane zmianą stref czasowych bo w Ameryce jest 0:00 a w Angli 9:00 więc nie potrafić się przestawić iwgl ;)
      Raspberry Muffin :) xx

      Usuń
    2. uuuuuu :o dziękować :D

      Usuń
  2. Agdjtfnkh!!!!! Skoro mówisz,że bd się działo to wierzę ci na słowo :) A ten rozdział wcale nie jest nudny,wręcz przeciwnie,jest cudowny! Ta rozmowa przez telefon *.* A dziewczyny to takie zboczone te myśli mają,że hej! :) Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  3. super rozdział!! Zayn jest taki romantyczny awwwwwwwwwwww i wgl oni z Perrie są idealną parą <3333333333
    skoro tak mówisz to będzie się działo :)
    czekam na kolejny! <3333

    OdpowiedzUsuń