Dzisiaj nie będzie szczególnej notki :P
Męczyłam się z tym rozdziałem... Chciałabym, żeby Perrie już była w Londynie, ale w takim tempie skończyłabym opowiadanie za 3 miesiące xD
W czasie ferii, które już niedługo postaram się przetłumaczyć kolejny rozdział na Case Closed, ale nie obiecuję!
PYTANIE : Mam dodawać gif-y i obrazki z wyglądem bohaterów do rozdziału? Piszcie w kom :)
re-edit : dodaje teraz, bo babcia miała kłopoty z zasięgiem ;C
No to miłego czytania!
(pierwszy raz piszę bez weny ;pp)
Raspberry Muffin xx
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak tylko weszłam do apartamentu zamknęłam drzwi kluczem i wszystkie okna, które były otwarte.
Jestem na 30 piętrze, nie ma mowy, żeby Mike wlazł przez okno.
Lekko się uspokoiłam i usiadłam na kanapie. Jest po szóstej, jeszcze tylko godzina.
Zaburczało mi w brzuchu, dlatego poszłam zrobić sobie śniadanie, a wspomnienie o dłoniach Mike'a na moim ciele nie dawało mi spokoju.
***
6:30 na zegarze, ktoś puka do drzwi.
Powolnym krokiem ruszyłam do nich, by sprawdzić kogo przywiało.
- No otwórz no.. - usłyszałam przez drewnianą przegrodę.
To Jade.
Westchnęłam w duchu i otworzyłam drzwi i zobaczyłam uśmiechniętą brunetkę z kokardą we włosach.
- No nareszcie, dzieńdobry Pezz - powiedziała i przytuliła mnie jak to ona tylko potrafi.
Nie mogłam już dalej powstrzymywać emocji, które kłębiłam w sobie od rana. Wiem, że jestem beksą. Mówi się trudno.
Z moich oczu wypłynęło kilka łez, no może trochę więcej niż "kilka".
- Pezz co się stało? - spytała odsuwając się lekko do tyłu, żeby zobaczyć moją twarz, a jej ręka spokojnie głaskała mnie po plecach.
- Nic, po prostu mnie przytul - od razu to zrobiła.
Nie pytała dlaczego płaczę. Nie potrzebowałam współczucia. Chciałam ciepła, aby stopić lód stworzony przez mojego byłego chłopaka.
- Już jest okey - szepnęłam cicho i otarłam łzy.
- Na pewno?
- Tak - zapewniłam ją i ruszyłam w głąb apartamentu by wziąć chusteczkę higieniczną z pudełka.
- Przyszłam tutaj, żeby spytać czy poszłabyś z nami na śniadanie do hotelowej restauracji - powiedziała Jade siadając na kanapie.
- Emm, ja już jadłam, ale z chęcią napije się kawy - próbowałam się uśmiechnąć do przyjaciółki.
Odwzajemniła uśmiech.
Chyba to kupiła.
- W takim razie ruszamy - wstała i dość szybkim krokiem udała się w kierunku wyjścia.
Zabrałam ze sobą telefon i ruszyłam za Poppey.
Zamknęłam apartament i dogoniłam dziewczynę.
- Zayn'a już nie ma? - spytała Jade.
- Nie, miał samolot po czwartej - opowiedziałam nieco smutniejszym głosem.
- Niesamowite, jak człowiek potrafi się szybko zakochać - zachichotała - Ja z Samem potrzebowałam nieco więcej czasu, żeby zrozumieć, że to on jest tym jedynym.
- Ale ja nie powiedziałam, że Zayn jest tym jedynym. Na razie się tylko spotykamy - powiedziałam szybko.
- Możesz udawać i mówić co chcesz, ale nikt nie zaprzeczy miłości w waszych oczach, gdy na siebie patrzycie - oparła.
- Filozofujesz - bąknęłam, ale czułam, że ma rację.
- Ahaaa - rzuciła z ironią i odtworzyła szklane drzwi hotelowej restauracji.
Wnętrze restauracji nie było kompletnie w moim stylu. Dużo przepychu, prawie sama biel i wielki, diamentowy żyrandol.
Zbyt dostojnie i elegancko jak dla mnie.
Usiadłyśmy przy stoliku, przy którym były Jesy i Leigh. Trzymały się za głowy i nie wyglądały zbyt wesoło.
Z moich ust wydobył się cichy chichot.
Kac morderca się zemścił.
- Cześć imprezowiczki - rzuciłam w ich stronę.
- Och, daj spokój - odparła Jess.
- To nie jest śmieszne, nie wyspałam się jęknęła Lee przecierając oczy.
- Chyba chciałaś powiedzieć 'upiłam się' - powiedziałam śmiejąc się z Jade.
- Ty Jade nie masz kaca? - spytała zdziwiona Jesy.
- Wstałam szybciej i wzięłam aspirynę - wzruszyła ramionami.
- Czemu nam nie powiedziałaś, że masz tabletki? - oburzyła się Jesy.
Jade tylko się zaśmiała, a ja razem z nią. Znowu Leigh-Anne z Jesy posyłały nam krwiożercze spojrzenia. To tylko spotęgowało nasz śmiech.
Po kilku sekundach przyszedł kelner, który nas uciszył.
Złożyłyśmy zamówienia, a on odszedł.
Westchnęłam. Reszta dziewczyn też siedziała cicho. Spojrzałam na pozostałych ludzi w restauracji.
Sami biznesmeni. Bogate snoby. Też mam dużo pieniędzy, ale równie dobrze mogłabym ich nie mieć. Spełniam swoje marzenia, a oni pracują dzień i noc, żeby stać ich było na wszystko. Żałosne.
Wrócił kelner.
Zaczęłyśmy jeść, a ja dostałam SMS. Zdziwiona odblokowałam telefon.
" Hej skarbie, dlaczego nie poczekałaś? Woda z cytryną była pyszna.. ~ M. "
Cholera, Mike.
- Wszystko w porządku ? - spytała Jess i wzięła kolejną porcję swojej sałatki.
- Nie, skąd ten pomysł - odpowiedziałam.
Deja vu? Już to raz dziś mówiłam...
- Jakby jednak coś się zdarzyło zawsze możesz nam o tym powiedzieć, wiesz o tym prawda?
- Wiem - widać po ich minach, że nieco się uspokoiły.
Wzięłam kolejnego łyka kawy.
- O której mamy być w studio? - zapytałam odkładając prawie pustą filiżankę na stół.
- O ósmej, jeszcze mamy 45 minut - odparła Jadey.
Telefon zabrzęczał w mojej kieszeni.
Wstrzymałam oddech. Co znowu?..
"Powiedz swoim koleżankom, że życzę im smacznego ~ M. "
Szybko wstałam i rozejrzałam się po restauracji szukając wśród ludzi człowieka, który chyba nigdy nie zamierza mi dać spokoju.
Dziewczyny były zaskoczone moją reakcją. Wpatrywały się we mnie.
- Emm, to Zayn...Chce..chce rozmawiać. Wróce do apartamentu. Widzimy się o 7 przed hotelem, papa - pożegnałam się i szybko wyszłam z restauracji biegnąc, by jak najszybciej znaleźć się w apartamencie gdzie teoretycznie Mike, nie może mnie dopaść.
No właśnie teoratycznie, a jak będzie naprawdę ?
Ostatni dystans. Już widziałam dobrze mi znane drzwi. Włożyłam klucz do dziury i usłyszałam charakterystyczny dźwięk otwieranie zamka.... i coś jeszcze.
Na moim czole pojawił się zimny pot...
no co tu dużo mówić rozdział taki jak wszystkie GENIALNY!! po prostu kocham tego bloga no i kocham cb
OdpowiedzUsuńMary <3
ej no czemu w takim momencie ? -,- :D Cieszę się że wrócisz (może) Do Case Closed <3 awwww 8,8 Nie ogarniam skąd ten Mike wie co ona robi kurde śledzi ją czy jak -.- Dobra bezsensowne to bo jasne ze ją śledzi (głupia ja) -,- CZekam na nn LOV JU BABY <3
OdpowiedzUsuń~Wiesz kto <3
cudo *.*
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuńsuper, super, czekam na nexta! ciekawe czy to znów Mike :)
OdpowiedzUsuńPewnie Mike jest w środku... Biedna Pezz :( Czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do Liebster Award :) Więcej inf. tutaj: http://breakingheartszaynmalikfanfiction.blogspot.com/
UsuńKurde, czemu w takim momencie ? A ci do rozdziału, to PER-FECT. Biedna Perrie, czemu ten Mikke nie da jej spokoju ? Czekam na next :3 i KC <3
OdpowiedzUsuń