Odtworzyłam drzwi i zamarłam.
- Co to jest? - spytałam widząc zalanego w trupa Zayn'a podtrzymującego się ramienia jakiejś blondynki.
- Ty jesteś Perrie? - zapytała mnie dziewczyna, na oko była w moim wieku.
- A o co chodzi, w ogóle co mu jest?? - wskazałam głową na pijanego Zayn'a.
- Siedział w barze, a ja podeszłam do niego i spytałam czy ze mną zatańczy, a on zaczął mnie całować i mówić do mnie Perrie. W końcu prawie by zasnął na ławce, dlatego zaprowadziłam go tutaj. Dzięki Bogu pamiętał adres - poprawiłam spadający ręcznik.
Umm ciekawa historia..
- Zayn - zawołałam do chłopaka ledwo trzymającego się na swoich nogach.
- Prawdziwa Perrie.. - zawołał i przykleił się do mnie obejmując mnie w pasie jak małę dziecko pluszowego misia.
- To może ja już pójdę - powiedziała skromnie dziewczyna.
- Okej, to dziękuje..?
- Emily, to jest moje prawdziwe imię - posłała mi lekki uśmiech, a ja zaśmiałam się.
- No ja jestem Perrie - podałam jej rękę, uważając, żeby Zayn, który nadal się mnie trzymał, nie spadł na ziemię..
- To już wiem, ale miło było cię poznać, chociaż w takich dziwnych okolicznościach - uścisnęła moją rękę.
- To dobranoc! - powiedziałam, a gdy Emily życzyła mi miłych snów, zamknęłam drzwi.
Popatrzyłam na mulata, który trzymał głowę blisko mojej klatki piersiowej. Nie potrafiłam oddychać.
- Zayn.. Odsuń się.. - pogłaskałam go po głowie.
- Nie, jest zbyt wygodnie - wybełkotał.
- Muszę się iść ubrać, Zayn.. - próbowałam uwolnić się z jego uścisku.
- Muszę się iść ubrać, Zayn.. - próbowałam uwolnić się z jego uścisku.
- Możesz tak zostać - spojrzał na mnie z głupkowatym uśmiechem.
- Zrobimy tak : Ja pójdę się ubrać, a ty tu zostaniesz, a później pójdziemy spać, okey? - mówiłam do niego jak do małego dziecka.
Zayn kiwnął głową.
- Tylko niczego nie zepsuj, dobrze? - powoli szłam w kierunku sypialni.
- Dobrze - zasalutował, na co zachichotałam.
Ubrałam się w moją piżamę i ruszyłam do kuchni po kubek wody gazowanej.
Kiedy wyciągałam szklankę z szafki obok mnie zmaterializował się Zayn.
- Co jest? - spytałam wypełniając szklankę wodą.
- To idziemy spać?
Oookey? Zaczynam go się bać...
- Moment, jak to "my"? - zapytałam go.
- No my, ja ty razem - powiedział ruszając brwiami.
Tak, on nadal jest pijany.
- Zayn... Jesteś pijany.. - odepchnęłam jego rękę wędrującą po moich plecach.
Był zbyt blisko mnie. Jego zapach był mieszanką wybuchową. Alkohol, papierosów, mięty i czegoś co ma tylko Zayn.
- No dalej Perrie, nie daj się prosić.. - błagał.
- Nie. Śpisz na kanapie. Dobranoc - powiedziałam i zamknęłam za sobą drzwi, kiedy byłam już w sypialni.
Położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą. Słyszałam jeszcze jakieś trzaski w salonie. To pewnie Zayn kładzie się spać na kanapie. Dobrze mu tak, trzeba było nie pić. Co mu strzeliło do głowy?
Zgasiłam światło i próbowałam zasnąć, jednak na marne.
Coś jakby upadło na podłogę i się podniosło. Tak, to Zayn. Drzwi się otworzyły i do pokoju zaczęła wpadać smuga światła z salonu. Drzwi zamknięto, a ten ktoś, czyli Zayn, który stał za tym całym hałasem wgramolił mi się pod kołdrę.
- Zayn.. - zaczęłam jednak on miał plan.
Zakneblował mi buzię ustami. Oddałam pocałunek.
Jaka idiotka..
Musiał pić whiskey, tylko co go do tego skłoniło? Dlaczego się upił?
Odepchnęłam go od siebie na co jęknął zrezygnowany.
- Dlaczego piłeś? - spytałam go.
Nie odpowiedział, tylko położył swoją głowę na moim brzuchu.
Zaczął się bawić skrawkiem mojej koszuli nocnej.
- Co tu robisz? - zapytałam go o coś, może teraz mi odpowie.
- Miałem koszmary - odpowiedział.
- Przecież ty nawet nie spałeś! - powiedziałam poirytowana.
- Wiem - zaczął się śmiać, jak prawdziwy Zayn, tak chłopięco i zaynowo.
- Co będziemy jutro robić? - spytał nachylając się nade mną.
Wstrzymałam oddech.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami.
- Lubię cię Perrie - odpowiedział, na co mnie zatkało.
Podobno pijani ludzie są szczerzy, ale jak bardzo?
- A ty?
- Co ja? - spytałam.
- Lubisz mnie? -przytaknęłam głową.
- Bardzo?
- Bardzo - odpowiedziałam.
- Bardzo bardzo? - droczył się ze mną.
- Bardzo - posmutniał.
- Ja cię lubię bardzo bardzo wieeeesz? - wyszczerzył się.
- Wiem - szepnęłam, a on przyłożył swoje czoło do mojego.
- Wiem - szepnęłam, a on przyłożył swoje czoło do mojego.
- Dobranoc Perrie.
- Dobranoc Zayn.
Wrócił do swojej poprzedniej pozycji kładąc głowę przy moim brzuchu.
Nie wiem czemu, ale wyglądał tak słodko.
- Zayn? - szepnęłam.
Śpi. Odwrócił się tylko, a jego głowa zjechała na moje uda.
Nie wcale mi to nie przeszkadzało ani nie krępowało. Czujcie sarkazm.
Nachyliłam się nad nim i zaczęłam przyglądać się jego boskim rysom. Jest... piękny, po prostu piękny.
Mój wzrok zjechał na jego usta.
Ugh, walić to.
Zostawiłam na nich jeden, malutki, słodki pocałunek.
Wstrzymałam oddech, gdy przewrócił się na plecy zjeźdzając z mojego ciała.
- Perrie - szepnął cicho i objął mnie w pasie swoimi ramionami nie puszczając mnie przez całą noc.
*Zayn, następnego ranka*
Moja głowa. Jak boli. Przyłożyłem dłonie do skroni, masując je aby chociaż trochę uśmieżyć ból. Po drodze zachaczyłem o coś miękkiego.
Czyjaś pupa? Ok..
Jechałem wzrokiem wyżej i natknąłem się na blond włosy i charakterystyczną branzoletkę na nagarstku.
To Perrie, czyli nic się nie wydarzyłp pomiędzy mną, a tą blondyną z klubu, bo nic nie pamiętam.
Moment, a co jeśli przyszedłem do domu i zacząłem coś ten teges z Perrie?! Jest ubrana w pidżame, tak jak ja, ale to nie znaczy...
Boże drogi.
Wstałem, żeby nalać sobie wody i połknąć jakąś tabletkę.
Po drodze walnąłem się o szafkę. Super.
Usłyszałem jak Perrie przewraca się na drugi bok. Westchnąłem i chciałem iść dalej, ale usłyszałem jej piękny, melodyjny i nieco zaspany z rana głos.
-Dzień dobry Zayn - przeciągnęła się na moich oczach.
- Hej, ja tylko skoczę, bo jakieś tabletki od bólu głowy - wskazałem głową w stronę drzwi.
- Ojeju kac cię dopadł? - kiwnąłem głową. - Trzeba było tyle nie pić - powiedziała i wstała.
Koszula nocna. Krótka koszula nocna. Bardzo krótka.
Zayn opanuj się, ona ma odkryty tylko kawałeczek ciała. Uspokuj się i idź po te tabletki.
Posłuchałem podświadomości i nie zwracając uwagi na cudną kobietę przed sobą, udałem się po aspirynę.
Gdy byłem w kuchni nic nie znalazłem w szafkach. Uświadomiłem sobie, że to tylko hotelowy apartament, nie apteka.
- Perrie, gdzie jest coś od bólu głowy? - zawołałem z kuchni.
- Masz - przyszła i podała mi pudełko z tabletkami.
Dalej była ubrana w koszulę, ale teraz również w szlafrok, który był rozwiązany, więc tylko zakrywał jej ramiona. Czy ona testuje moją przyjemność?!
Gdy nieco ochłonąłem wycisnąłem tabletkę na dłoń i zapiłem sokiem jabłkowym.
- Dzwonił Paul? - spytałem Perrie, która aktualnie zajęła miejsce na blacie. Wymachiwała nogami, które nie dosięgały do podłogi.
- Podasz mi jabłko? - spytała i podałem jej owoc. - Nie, nie dzwonił. Wysłał tylko SMS, gdzie wspomniał o tym, że nie może się do ciebie dodzwonić, więc napisał, że napisze dziś, bo miał jakieś ważne spotkanie, czy coś - wzruszyła ramionami biorąc gryza jabłka.
- Aha - odpowiedziałem krótko.
- Dzisiaj już do mnie gadasz normalnie? - spytała.
- Jak normalnie? - nie rozumiałem jej.
- No nie wiem.. Nie trzymasz mnie na dystans i odzywasz się do mnie milej - powiedziała.
O wiem.. Chodzi jej o wczoraj, kiedy wyszłem z apartamentu.
- Przepraszam, miałem zły dzień - posłałem jej lekki uśmiech mający na celu ją uspokoić.
Byłem taki oschły dla niej z tego samego powodu, dla którego wczoraj piłem.
- Dlaczego wczoraj się upiłeś? - spytała pewna siebie.
- Emm jak ci to wytłumaczyć - spodziewałem się od niej takiego pytania - Przerosło mnie to całe udawanie - no po części to co powiedziałem to była prawda.
- Oo... Tak? - zeskoczyła ze blatu. - To było powodem, dla którego zalałeś się w trupa i zacząłeś się przystawiać do blondynki, która przyprowadziła cię tu przed północą. Wiesz co powiedziała? Podobno przez cały czas mówiłeś na nią Perrie nie dają dojść jej do słowa, a gdy prawie zasnąłeś, przyszedłeś z nią tutaj i momentalnie przykleiłeś się do mnie mówiąc mi różne rzeczy. No i ciebie przerosło udawanie? To czemu przyszłeś spaćz ze mną pomimo to, że kazałam ci spać na kanapie, bo byłeś pijany? - powiedziała.
- Ja naprawde nic nie pamiętam - przyznałem się.
- Spodziewałam się tego..
- Powiedz, co ci powiedziałem?
- Dużo rzeczy - odpowiedziała mi.
- Nie powiesz mi?
- Nie teraz...
- A może ty powiesz mi jak nazywała się twoja dziewczyna z klubu? - spytała.
- Nie jest moją dziewczyną - przwróciłem oczami.
- Odpowiedz - nie dawała za wygraną.
- Nie wiem, nie pytałem się jej - było mi strasznie głupio.
- Och cóż za kultura panie Malik, jestem pod wrażeniem - powiedziała, a jej ton ociekał sarkazmem.
- Ciekawa jestem tylko co w naszym udawanym związku przeszkadzało ci tak bardzo, że musiałeś się upić? Może to byłam ja? Gruba, brzydka Perrie? - powiedziała i pobiegła do sypialni zamykając ją na klucz.
- Perrie! - pobiegłem za nią.
- Perrie, odtwórz, błagam... - uderzałem pięścią w drewniane drzwi.
- Perrie... Perrie? - czy mi się zdaje czy słysze je płacz?
- Kurde Perrie odtwórz, bo się martwie - zawołałem po raz kolejny.
Usłyszałem dźwięk przekręcanego zamka i otwierania drzwi.
Zobaczyłem ją całą zapłakaną.
- Perrie, dlaczego płaczesz? - przygarnąłem ją do swojego torsu, ale zaczęła się wyrywać.
- Przestań - odpowiedziała sucho i odwracając się do mnie plecami podeszła do okna.
- Co ci takiego zrobiłem? Perrie? - podeszłem do niej , wpatrywała się w tętniące życiem ulice Los Angeles.
- Właśnie, że nic. Ehh nie zrozumiesz - nie uraczyła mnie swoim spojrzeniem.
Nic tak nie boli, jak odrzucenie. Dlatego piłem wczoraj whiskey.
- Powiedz mi, jesteśmy przyjaciółmi, możezz mi powiedzieć - no tylko przyjaciółmi, niestety...
- Jaka ja jestem głupia, Boże.. - zakryła twarz dłońmi i poszła do łazienki, by wysmarkać nos.
- Perrie posłuchaj, ja naprawde nie chciałem, żebyś się tak poczuła - złapałem ją za ramiona, nie miała szansy na odwrócenie się.
- Co się przejmujesz? Przecież nie jesteśmy parą. Wszyscy jesteście tacy sami - dodała po chwili.
- Łołoło czekaj, że niby ja jestem podobmy do Mike'a?! Czy ja kiedyś cię zbiłem, powiedziałem, że jesteś brzydka, chociaż to nieprawda, bo jesteś cudowna aniołku - nie mogłem powstrzymać się od użycia tego słowa - Czy ja cię wyzywałem, nie robiłem dla ciebie nic dobrego? - urwałem.
Dalej Zayn, już czas aby powiedzieć jej prawde.
Tak już czas...
- Perrie? - szepnąłem, a ona spojrzała na mnie swoimi załzawionymi oczyma. Ująłem twarz w jej dłonie - Perrie, czy ja cię kiedyś nie kochałem?
- Co? - szepnęła nie wierząc w to co przed chwilą powiedziałem.
- Kocham cię Perrie. Kocham. Kocham cię od tej cholernej randki na dachu, nawet odkąd spotkałem cię w studiu. Już wtedy nie potrafiłem przestać o tobie myśleć. Jednak dopiero po tym, jak wyszłaś z mojego domu po nocowaniu w nim, uświadomiłem sobie, że coś do ciebie czuję. Teraz osiągnęło to nowy poziom wiesz? Kocham cię, tak bardzo, że nie potrafisz sobie wyobrazić.
- Potrafię - odpowiedziała.
- Ale jak, co?
- Potrafię sobie wyobrazić jak bardzo mnie kochasz, bo również cię kocham. Bardziej i mocniej niż ty mnie. Dlatego zabolało mnie jak się wczoraj zachowałeś po powrocie ze studia. Kocham cię każdym kawałkiem mojego serca, zapamiętaj to...
- Perrie...
- Tak, Zayn?
- Tak bardzo cię kocham - szepnąłem wyznając jej moje uczucia po raz kolejny, natomiast ona stanęła na palcach, by być bliżej mojej twarzy.
- Ja ciebię też kocham - złożyła na moich ustach krótki pocałunek, która ja przedłużyłem dźwigając ją w pasie do góry. Owinęła swoje nogi wokół mojego pasa pogłębiając pocałunek.
- Tak bardzo bardzo - dodała w przerwie między krótkimi całusami, którymi się teraz obdarzaliśmy. Były słodkie i nasze. Tak jak ta chwila.
Odsunęliśmy się od siebie i zaczęliśmy spoglądać sobie w oczy. Jej tęczówki były wyjątkowe, tak jak cała ona. Zsunęła się z mojego ciała i stanęła naprzeciwko mnie nie spuszczając ze mnie wzroku.
Z racji tego, że musiała zadzierać głowę mocno do tyłu, schyliłem się lekko i objąłem ją w pasie. Zarzuciła mi ręce na szyi.
- Dalej chcesz się dowiedzieć dlaczego wczoraj tak dużo wypiłem ? - spytałem na co lekko skinęła głową.
Odchrząknąłem i zacząłem mówić.
- Przerosło mnie to wszystko. Każdy nasz gest musiałbyć zaplanowany. Każdy pocałynek, spotkanie. Nie chciałem tego. To było bardzo irytujące. Nie mogłem zrobić tego co chiałem. Musiałem udawać skrywając przed tobą prawde o moich uczuciach. Wczoraj ubzdurałem sobie, że może jednak coś do mnie czujesz z racji tego jak zachowywałaś się przez ostatnie dni. Jednak zdałem sobie sprawe, że potrzebowałaś tylko kogokolwiek, na kim mogłabyś się wypłakać i kogoś kto by cię pocieszył, no i..
- Wiesz, że to nieprawda - przerwała mi.
- Teraz już wiem, bałem się odrzucenia .
- Tak jak ja - powiedziała.
- Nie musisz się już tym marwić, bo jestem tutaj - odparłem.
- Ja też i nigdzie się nie wybieram - powiedziała, a ja pocałowałem ją w czoło.
___________
Tadam !! I jak ?! Zadowoleni z zakończenia parta, a już trzęśliście majtami że Zayn zdradzi Perrie buhhaaaha cel osiągnięty :DD
Rozdział w piątek, ten był niespodziewanką dla Agatki, która chciała mnie zabić :(((
Kocham cię misiaku :***
O BOŻE O BOŻE O BOŻE !!!!!!!!!!! <3 awwwwwwwwwwwwwwwweh <3
OdpowiedzUsuńNie chciałam cię zabić :c
Boże, nie oddycham to było takie <3 brak słów <3 już myślałam że sobie tego nigdy nie wyznają <3 Kocham noo... <3 czytam to już chyba 10 raz i dopiero to do mnie dociera <3 noooo <3 boże jak ja to kocham <3 Jak ja kocham ZERRIE <3 no ewidentnie moje ulubiona fanfiction mogę to przyznać bez niczego <3 KOchaaaam no <3
Lov ju baby <3
Wiesz kto.
Chciałam napisać więcej ale po prostu zjade klawiature a kom bd dłużysz od rozdziału :D Lov ju <3 Lov your FF <3
Jeju dziękuje *.*
UsuńMogłam dalej przeciągać z tym momentem ale zrobiłam to teraz dla cb :***
Ilyt xxxx
awwwwwwwwww dziękuje <3 a kiedy nn ?
UsuńNotka pod rozdziałem ;>
UsuńW piąteczek ;3
rozdział pięknie napisany, cudowne słownictwo i ten teges ale...
OdpowiedzUsuńAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
wyznali sobie miłość!!!! jak ja ich kocham takich zakochanych w sobie (masło maślane)
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
MIŁOŚĆ!!!
AAAAAAAAAAAAAAAAAA
MIŁOŚĆ!!!
dobra ogar ku*wa bo przypał później będzie xD
KOCHAM CIĘ I TWOJEGO BLOGA!!!! <3
WIECZOREM ZAPRASZAM NA NOWY ROZDZIAŁ MOJEGO :)
dziękuję...mam Zerrrie feelings więc...dziękuję....Luv ya <3
OdpowiedzUsuńHej :)
OdpowiedzUsuńStąd możesz pobrać zamówiony szablon http://hostuje.net/file.php?id=0422b97bc721cf827c2fd17a0ee5e0f7
Jeśli chciałabyś coś zmienić pisz do mnie na birden.blue@wp.pl
Cudny rozdział, czytam 3 raz
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :)