środa, 18 grudnia 2013

Rozdział 12 : "You And I" ; Both Parts

Po porażce aplikacji 'Blogger', zaktualizowałam rozdział 12, kawałkiem, który się usunął. Następny rozdział w niedzielę, a i jeszcze zakualizowałam bohaterów, dodałam Mike'a i rozdział dalej dedykowany Agacie Bez,

Raspberry Muffin;***

________________
* Zayn *

- Pamiętaj… nie całuj się z nią zbyt często, ok? To takie nie zaynowe i w ogóle - powiedział Louis.
- Tak - przewróciłem oczami - To pa stary.
Po przyjacielskim uścisku udałem się w kierunku terminalu odpraw.
Po rutynowych czynnościach w końcu usiadłem w samolocie gotowy na kilku godzinny lot w strone ukochanej... Wróć. W strone Perrie, mojej udawanej dziewczyny.

Tak Zayn trzymaj na dystans swoje uczucia.

Zasnąłem.

*na miejscu*

Odebrałem swoją walizkę i taksówką zajechałem pod hotel Perrie. Podeszłem do recepcji.

- Dzień Dobry, rezerwacja na nazwisko Malik - powiedziałem recepcjonistce.
- Przykro mi, ale nie widze go na liście, możliwe, że zaszła pomyłka.
- Dobrze, zadzwonie do szefa - posłałem jej uśmiech i starałem zachować spokój.

~ Paul? O co chodzi z moją hotelową rezerwacją?
~ Ah tak Zayn nie powiedziałem ci, dzielisz pokój z Perrie, powiedz im, że prosisz o klucz na nazwisko Haggins, będą wiedzieli o co chodzi.
~ Dzięki Paul.
~ Nie ma sprawy i przepraszam za to.
~ Nic się nie stało, na razie

Wyłączyłem telefon i podałem kobiecie odpowiednie instrukcje.

Pokój 214.
210…,211…,212…,213.. o jest!

Włożyłem klucz do zamka i otworzyłem drzwi.

- Perrie? Jesteś tam? - odstawiłem walizkę pod ścianę i nawet nie zdążyłem ściągnąć kurtki, bo zostałem zakleszczony w mocnym uścisku przez blondynkę.
- Tak bardzo się za mną stęskniłaś - zachichotałem, lecz po chwili spoważniałem - Perrie dlaczego płaczesz?
Ująłem jej twarz w dłonie i przyjrzałem się łzom, które spływały po jej porcelanowych policzkach. Otarłem je kciukami.
- Co się stało? - spytałem zaniepokojony.
- Nie widziałeś nikogo, kto mógłby cię śledzić? - jej głoś drżał.
- Nie, do cholery Perrie, dlaczego o to pytasz? Co tu się stało - zaprowadziłem nas na kanapę.
Jak tylko usiedliśmy wydawała się być speszona, czy nieco zawstydzona, ale jak tylo zaczęła płakać, przyciągnąłem ją di swojej klatki piersiowej chowając twarz w jej włosach.

- Opowiesz mi? - spytałem z nadzieją.
Przytaknęła głową. Nie wiem czego mam się spodziewać.

* Perrie *
Opowiedziałam mu w skrócie mój związek z Mike'em, darując sobie zbicie mnie po wygranej w X-factor'rze.

- Dobrze, ale dlaczego płaczesz? - Zayn widocznie chciał się tego dowiedzieć. Troszczy się o mnie?
- Bo widzisz w pierwszy dzień w LA spotkałam go na ulicy. Zaczepił mnie, zaczął namawiać, żebym do niego wróciła, że niby się zmienił i że mnie kocha, o ile kiedykolwiek to robił. I ja głupia powiedziałabym, żeby dał sobie spokój, bo ja już mam chłopaka. Zayn, tak bardzo cię przepraszam, że cię w to wciągnęłam, nie chciałam, po prostu… - łzy znowu zaczęły mi wypływać z oczu.
- Shhhh... - znowu zostałam przyciągnięta do torsu mulata.
- To wszystko wróciło rozumiesz? Te wszystkie wspomnienia i nieprzespane noce - zachlipałam.
Jestem w totalnej rozsypce.
- To wiele wyjaśnia, ale dalej nie wiem, czemu chciałaś zaatakować mnie tą dużą lampą.. - gładził mnie dłonią po plecach.
- B-bo …… On tu był Zayn, on tu był - cała drżałam.
- Shh… Jestem tu, nic ci się nie stanie póki jestem - wziął niedaleko leżący koc i przykrył nim mnie, z powrotem zamykając mnie w swoich ramionach.

Wreszcie czułam się dobrze. Od tych dwóch cholernych dni nie zrobiłam nic. Nie byłam w studiu ani nie spałam przez koszmary o byłym chłopaku.

* Zayn *

Jak można do jasnej ciasnej zbić kobiete. Powiedzieć jej, że jest brzydka i gruba?! Tej, przepięknej istocie, która obecnie śpi w moich ramionach. Ja się pytam jak można ją tak skrzywdzić?!

- Dziękuje, że jesteś - usłyszałem jej szept.
Zasnęła.
Było mi trochę niewygodnie, a żeby nie zostawiać jej samej, zaniosłem ją do sypialni i położyłem się koło niej. Od razu przytuliła się do mnie szepcząc moje imię i zasiskając dłonie w pieści kurczowo trzymając w nich materiał mojej koszulki.

Nawet przez sen wygląda jakby się czegoś bała. Pocałowałem ją w czubek głowy i zmęczony długim lotem, zasnąłem.

***

- Nie!!!! Mike nie, przestań ja nie chciałam, zostaw go , nie!!!!
Jej krzyki obudziły mnie natychmiastowo.
- Perrie, Perrie - potrząsnąłem jej ramieniem.
Otowrzyła oczy.
- Nic ci nie zrobił - powiedziała szeptem do siebie.
- Kto? - spytałem przytulając ją ponownie.
- M-mike…
- Shhh……
- Chciał c-cią z-zab…- nie dokończyła, gdyż zaczęła dusić się łzami, aż w końcu wydostały się na wolność spływając po już mokrych policzkach.
- Nie kończ, to tylko sen - jedną ręką gładziłem ją po głowie, a drugą trzymałem w pasie tuląc ją do siebie.
- Chcesz się czegoś napić? Jest trzecia nad ranem - spytałem, na co skinęła głową.
Już chciałem wstać, ale poczułem jej rękę na ramieniu.
- Nie zostawiaj mnie samej - jej głos był słaby i drżący.
Nie wydaje mi się, żeby ten Mike uderzył ją raz. To musiało się zdarzyć kilkakrotnie.
Z powrotem położyłem się koło niej, a ona przywarła do mojej klatki piersiowej.
- Zayn? - usłyszałem po kilku minutowej ciszy.
- Tak?
- Pocałuj mnie.

Co?!

Podniosłem ją i posadziłem sobie na kolanach. Nasze czoła stykały się ze sobą. Jej klatka piersiowa unosiła się w niespokojnym rytmie.
W przeciągu sekindy nasze usta połączyły się w czułym pocałunku.
Był idealny, tak jak ona. Była idealna, od stóp do głów. Tak bardzo chciałbym żeby była moja. Cała. Nie biłbym jej, nie podniósłbym na nią głosu. Nigdy nie chciałbym, aby poczuła się brzydka i niechciana. Przytulałbym ją, całował na przywitanie pożegnanie i tak bez okazji, mówiłbym jej, że jest przepiękna, urocza,
Kochałbym ją.

Odsunęliśmy się od siebie. Spojrzałem za okno. Powoli już świtało. Zapaliłem nocną lampkę. Spojrzałem na zegar- 4:15.
- Może teraz pójde po tę herbatę? - spytałem patrząc w jej duże zapłakane oczy.
- Tylko wróć szybko - szepnęła, a ja wyszłem z pokoju i skierowałem się w stronę kuchni.

Czekałem aż woda się zagotuje, więc w międzyczasie posmarowałem rogala nutella i położyłem na talerz. Zaparzyłem herbate i wszystko położyłem na specjalną tackę.
Usłyszałem tupot bosych stóp. Perrie.

- Co się stało? - odłożyłem śniadanie i poczułem jak mocno mnie przytula.
- Długo cię nie było, martwiłam się o ciebie - szepnęła.
- Skoro już tu jesteś to może, zjemy śniadanie? - wskazałem głową na tackę.
Niepewnie kiwnęła głową.

- Idziesz dzisiaj do studia?
- Tak, myśle, że dziś dam sobię radę - lekko się uśmiechnęła.
- Zawiozę cię - zaproponowałem.
- Dzięki - odparła.
Była nieco małomówna. Bałem się o nią.

Schowałem brudne naczynia do zmywarki.
- Przebrałaś się?
- Tak, niezbyt wygodnie śpi się w ciasnych jeansach.
- Pięknie wyglądasz.
Lekko się zarumieniła na moje słowa.
- Dzięki - powiedziała cicho.
- To co teraz robimy? Jest dopiero 5 rano.
- Może coś obejrzymy? - zaproponowała.
- Okey - posłałem jej uśmiech.
Usiadłem na kanapie, a ona pochyliła się nad dosyć pokaźną półką z filmami.
- Co tam mamy? - spytałem.
- Emm, "Harry Potter"? - pokazała ręką na opakowanie płyty.
- Dobra, ale która cześć? - spytałem. - Ostatnia?
- Nie…… Ostatnia jest straszna - na jej twarzy pojawił się grymas.
- Oj tam, od czego masz mnie? - rozłorzyłem ramiona i wyszczerzyłem się w jej kierunku, na co wybuchnęła śmiechem i włożyła "Insygnie Śmierci" do odtwarzacza.
Zaśmiała się chyba pierwszy raz odkąd moja stopa stanęła w tym apartamencie.
Podbiegła do mnie i usiadła blisko, jednak ja przysunąłem ją bliżej siebie. Oparła na głowę na mojej klatce piersiowej wzdychając.
Objąłem ją ramieniem. Potrzebowała ciepła, ciepła, którego Mike jej nie dał, ciepła, które ja moge, a nawet chce jej ofiarować.
Myślę, że przekroczyliśmy granice udawania. Skoro nie jesteśmy prawdziwą parą, to czym? Przyjaciółmi, którzy się całują? To jest takie trudne. Westchnąłem i wtuliłem twarz w jej włosy kątem oka śledząc losy młodego czarodzieja Hogwartu.

***

Po zakończeniu oglądania wszystkich filmów na podstawie powieści J K Rowling, zegar wybił dziesiątą godzinę. Trzeba było się zbierać.
Perrie odebrała dzwoniący telefon.
- Halo?…Hej Jesy…Nie, wiesz Zayn mnie zawiezie - spojrzała na mnie i posłała mi swój piękny uśmiech, który odwzajemniłem. - No...Jest okey, yhym… przestań.. To pa - zakończyła połączenie.

- To co, możemy wychodzić - spytałem.
- Tak - schowała telefon do kieszeni i ubrała cieńki sweter i buty.
Wziąłem kluczyki i wyszliśmy z apartamentu, a Perrie go zamknęła.

*Perrie*

Wsiadłam do samochodu, który na czas pobytu w LA należał do Zayn'a.
Odpalił wóz i pomknęliśmy słonecznymi ulicami Los Angeles.

Podjechaliśmy pod studio nagraniowe. Weszliśmy do środka trzymając się za ręce.

- Hej Pezz! - krzyknęła Jadey.
- Cześć Zayn - przywitały się wszystkie na raz z "moim chłopakiem".
- Za chwile wrócę, tylko się z nim pożegnam - uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju, by stanąć oko w oko z Zayn'em.

- To… - zaczął złączając nasze dłonie.
- Dziękuje ci za dzisiejszą noc, bez ciebie nie poradziłabym sobie z tym wszystkim - przerwałam mu.
- Nie ma za co, przyjemność po mojej stronie - posłał mi ten swój 'firmowy' uśmiech.
- Wrócę z dziewczynami do domu - powiedziałam.
- Okey - odparł, a ja przytuliłam go mocno.
- Jeszcze raz dziękuje, że przy mnie byłeś - szepnęłam.
- Nie ma sprawy, było miło, a teraz pa Piękna - pocałował mnie w czoło i znikł za drzwiami windy machając mi do ostatniego momentu na pożegnanie.
Poczekałam, aż drzwi windy zasuną się, a gdy to się stało wróciłam do dziewczyn.

- Łołoło. Czy on pocałował cię w czoło? - spytała Leigh-Anne.
- I nazwał ciebie Piękna?! - dodała Jade.
- Przecież mówiłam wam, że jest w niej zakochany - powiedziała Jesy przewracając oczami i biorąc łyka wody z butelki.
- Och dziewczyny……

***
Skończyłyśmy nagrywanie mojej zwrotki "Make You Believe', teraz kolej na Jade.
Siedziałam pod śnianą, przeglądając Twitter'a, aż dostałam SMS.

Co?!

Cała zamarłam, zesztywniałam, gdy przeczytałam wiadomość, a strach ogarnął moje ciało.

_________________
Buhahah i jak myślicie kto i co napisał ? :D
Do zobaczonka w niedziele
Nicole ;333

7 komentarzy:

  1. Swietny rozdział :**
    @Hazza_OMFG

    OdpowiedzUsuń
  2. o moj boże !!!! Gsjjjjhuo.hidmjiiejklos <3 to takie boskie :') jaki romantyk tego zayn'a <3 kochaaaam twoje opowiadanie i ciebie dziekuje za dedykacje i nie moge sie doczekać następnego <3 Jebac mikyego jak on tak mogł no ?! Sukinsyn -,- ale Zayn jeszt inny<3 awwwwwseh kocham <3 czekam ;+ lov ju <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też chcę takiego Zayna!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niech oni sb wreszcie wyznają miłość ploszee...rozdział świetny...zerrie mments aaaaa jaram sie czekam na next luv ya <3

    OdpowiedzUsuń
  5. oh to najlepszy rozdział EVER <3 nie mogę doczekać si nowego <3 nie rozpisuje sie zbytnio ;3 kocham i czekam niecierpliwie na nn <3 lov jubaby

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepszy rozdział ♥
    Świetny po prostu <3 Czekam na nn
    @Hazza_OMFG

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń