Na początek jedna prośba : chciałabym aby moje kochane anonimki się podpisywały, żebym wiedziała kto co pisze, w innym razie usunę możliwość komentowania z anonima, przepraszam
A teraz na zadośćuczynienie 11 rozdział
hołp ju endżoj it xxx
~~~~~~~~~~~~~~
- Perrie to naprawdę ty? - odwróciłam się i zobaczyłam kogoś o kim chciałam za wszelką cenę zapomnieć...
- O to ty Mike - starałam się z całych sił, aby głos nie zadrżał.
- Tyle czasu minęło od naszego ostatniego spotkania - uśmiechnął się serdecznie co u mnie wywołało odruchy wymiotne.
- I co z tego? - próbowałam być jak najbardziej oschła dla tego kolesia.
- Pezz - usłyszałam zaniepokojoną Jade.
- Nie Jade wszystko w porządku. Chodźcie stąd - powiedziałam odwracając się do mojego byłego tyłem.
- Perrie zaczekaj! - złapał mnie za nadgarstek.
- Nie dotykaj mnie! Czego ty jeszcze ode mnie chcesz?! Skończyłam z tobą raz na zawsze i nie chce cię więcej widzieć ! - wyrwałam mu się.
- Nie tęskniłaś za mną, tak jak ja za tobą?
- Wyobraź sobie, że nie. Dlaczego miałabym tęsknić za takim potworem jak ty?
- Ja .. ja nie chciałem cię uderzyć - tłumaczył się, a tylko winni się tłumaczą.
- Uderzyć? Raz? Nie wiem czy pamiętasz, ale piłeś i biłeś mnie codziennie. Gdyby nie X-factor to skończyłabym w szpitalu, o ile nie pod ziemią.
- Przestań, skończyłem z tym. Dla ciebie, dla nas...
- Jakich NAS?! Odczep się ode mnie raz, a porządnie. Nie urządzaj mi scen na chodniku w dużym mieście - starałam się nie krzyczeć, by nie zwrócić na siebie uwagi przechodniów. Tylko prasy mi tu jeszcze brakowało.
- Myślałem, że mi wybaczysz..
- Że ci wybaczę?! Pff i może jeszcze wpadnę w ramiona. Jak już to zadzwonię po Zayn'a.
- Kto to ?
- Mój chłopak. Domyśl się, że po rozstaniu potrzebowałam troski i ochrony, przede wszystkim bezpieczeństwa, którego od ciebie nigdy bym nie otrzymała.
- Ten laluś Malik zapewnia ci bezpieczeństwo? Nawet jeśli jest za oceanem?
- Tak, bo miłość to nie kilometry, ale uczucie.
- Przecież on cię nie kocha - splunął.
- Czemu się wtrącasz do mojego życia, skoro nie jesteś już jego częścią?! Żegnam - powiedziałam na odchodne i wsiadłam do samochodu naszych ochroniarzy. Najwidoczniej jedna z moich przyjaciółek po nich zadzwoniła.
- Jeszcze się zobaczymy panno Edwards - usłyszałam zanim Leigh, która wchodziła ostatnia zamknęła drzwi.
Westchnęłam i schowałam twarz w dłoniach.
- Wszystko ok? - zapytała Jesy.
- Tak, tylko... te wszystkie wspomnienia wróciły... - zachlipałam i od razu zostałam przytulona przez 3 najlepsze przyjaciółki.
*wspomnienie*
Wróciłam do domu po szkole. W moim pokoju spotkałam Mike'a, mojego chłopaka.
- Hej Mikey - powiedziałam wesoło rzucając torbę koło biurka. Podeszłam do niego, aby się przytulić, jednak ten się odsunął.
- Co jest? - spytałam.
- Twoja mama powiedziała, że idziesz na casting - odezwał się po czasie.
- Tak to prawda, do X-factor'a, nie cieszysz się?
- Jakoś nie szmato, spytałaś się mnie o zgodę?! - krzyknął popychając mnie lekko na ścianę. Lekko, ale po wyrazie jego twarzy i tonie zapowiadało się na coś gorszego.
- Miała to być niespodzianka.. - odparłam cicho.
- Niespodzianka?! Ty se kurwa jaja robisz czy co? Nie pójdziesz tam ! Nie pozwolę ci!! - krzyknął uderzając mnie w policzek.
- Ale Mike, to moje marzenie...
- Co? Śpiewać? Być piosenkarką? Nie oszukujmy się Perrie. Jesteś zbyt gruba na show-biznes i w dodatku nie potrafisz śpiewać - te słowa już tak nie bolały.
Wiadomość o mojej nadwadze słyszałam codziennie, ale to, że nie potrafię śpiewać? Mój własny chłopak we mnie nie wierzy.. To po co z nim jestem? Proste. Boje się odejść. Prawdopodobnie pobiłby mnie tak mocno, aż moje ciało nie nadawałoby się na oddanie narządów po śmierci.
- Jak jestem taka gruba, brzydka, bez żadnego talentu, to po co ze mną dalej jesteś? - wow zebrałam się na odwagę.
Nie odpowiedział. Wyszedł z pomieszczenia trzaskając drzwiami.
Nie miałam siły płakać, ani się ciąć. Po co miałabym się ciąć? On tylko powiedziałby mi wtedy, że wyglądam jeszcze brzydziej.
***
Na szczęście nie posłuchałam go i poszłam na casting. Po kilku etapach złączono mnie z dziewczynami w zespół, a Mike zrozumiał, że jednak śpiewać potrafię i zachowywał się w miarę dobrze, aż do jednego dnia, kiedy świętowaliśmy wygranie eliminacji. Zaczepił mnie kolega z programu. Zdjęcie jak razem pijemy gazowany napój pojawiło się w gazecie. Mike szybko przyjechał za mną do Londynu i po prostu zbił za rozmawianie z kimś innym. Wtedy powiedziałam sobie dość. Jednak nic nie uczyniłabym bez dziewczyn, które w porę przyszły do naszego pokoju w domu uczestników. Zadzwoniły po policję, ale zanim ona przyjechała Mike zdążył uciec. Siniaki na moim ciele znikły, ale poczucie bezwartości, wykorzystania i poczucia zniszczonej psychiki zostało.
Popadłam w depresje. Nie jadłam. Głodziłam się. Nie płakałam, czy tęskniłam za nim. Po tej feralnej imprezie spotkałam go raz. Powiedziałam mu, że nie chce go znać i nie zobaczyłam go więcej, aż do dzisiaj. Wszystko wróciło. Wszystkie wspomnienia, jego obelgi skierowane w moją stronę. Powróciło z zdojoną siłą.
- Ci...Wszystko będzie dobrze. Dopilnujemy, aby ten wariat nigdy więcej nie zrobił ci krzywdy - Jade w opiekuńczym geście jeździła po moich plecach, gdy przytulałam się do niej wypuszczając tony łez.
- Dlaczego teraz? Dlaczego teraz, kiedy wszystko wróciło do normy? Nagrywamy album, jeździmy po świecie. Zakochałam się rozumiesz Jade. Czuję coś do Zayn'a. A teraz koszmar powraca - mówiłam przyjaciółce.
- Spokojnie Pezz, uwierz mi, on już nigdy nie położy na tobie ręki. Zayn by mu na to nie pozwolił - usłyszałam Jesy, która usiadła na łóżku obok nas.
- Skąd ta pewność - zapytała wchodząca do pokoju z czterema kubkami kakao na tacy Leigh - Anne.
- Naprawdę nie widzicie jak ten chłopak na nią patrzy. Gdy robiłam wam zdjęcia na lotnisku, nie wyglądaliście jak dwójka ludzi, którzy dla sławy i rozgłosu zrobią wszystko, tylko jak para zakochanych zrozpaczona długą rozłąką - wyjaśniła Jesy.
Westchnęłam.
- Myślę, że powinnaś powiedzieć Zaynowi co czujesz, gdy tu przyjedzie.
- Tym bardziej, że ten szaleniec jest w pobliżu - dokończyła za Jade Lee.
- Mam mu powiedzieć, że go kocham po dwóch tygodniach znajomości? - ich plan jakoś nie przypadł mi do gustu.
- Uczuć nie można ukrywać Perrie - odparła Jadey.
- A co jeśli on ich nie odwzajemnia? Wyjdę na idiotkę i będę czuć zażenowanie za każdym razem, gdy go spotkam, gdy będziemy razem na jakieś gali, udawanej randce i tak dalej - miałam tyle wątpliwości.
- Musisz spróbować, może nie teraz, ale w najbliższym czasie na pewno.
- Okey..
- To teraz kakao na pocieszenie? - spytała Leigh wręczając wszystkim po kubku.
********************************************************************
No nie jestem tym rozdziałem zachwycona. Zbytnio. Pisałam go dziś przez ostatnią godzinę, więc przepraszam jeśli są jakieś błędy, ogólnie sprawdzam tylko to co podkreśla mi się na czerwono, więc... hehe. Na lekcjach wale dużo błędów językowych , ale tu staram się je ograniczać :)
Dowiedzieliście się o przeszłości Perrie, jej uczuciach do Zayna, nwm czy wam się spodobało :C Następny rozdział w środę, postaram się was nie zawieść. :D
Postać Mike'a pojawi się w bohaterach w najbliższym czasie ;>
Pozdrawiam,
Raspberry Muffin
Świetny rozdział <3
OdpowiedzUsuńCzekam na nn :)
@Hazza_OMFG
Wiedziałam że to bd on! Wiedziałam! Rozdział super jestem ciekawa czy Perrie wyzna Zi co do niego czuje...luv ya Mary <3
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńkocham! wszystko pięknie, fajnie, romantycznie a ty nagle kurwa Mike. haha xd czekam na kolejny! niech wreszcie Pezzi przyzna się Zaynikowi a on jej i będzie piękne, prawdziwe ZERRIE <3
OdpowiedzUsuńo boże panie skalski ! Nie nic... Kurna rycze przez ciebie:'((( niech ona opowie mu o tym kolesiu a potem on jej wyzna miłość i bd bosko *,* a ja nie rozumiesz moich komentarzy moge nic nie pisać ... ;(((( nie ho nie dam rady ja chce nowy już i teraz nie wytrzymam do środy baby lov ju <3
OdpowiedzUsuńRozumiem twoje komentarze!
UsuńBa, kocham je : )
Po prostu piszesz nieco chaotycznie, a pod poprzednim rozdziałem były skróty, literówki i doszła do tego moja niekumatość wrodzona, tak więc.. Twoje komentarze nadają mi siły ; )
awwwwwwwwwweh <3 :D bo to przez telefon było noo :D
Usuńkocham kocham nie wytrzymam do środy
OdpowiedzUsuń