piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 7 ; " I said 'Can I take you home with me?', she said.. Yes :) "

Taki krótki, bo musiałam podzielić na dwie częśći, gdyż nazwa nie zgadzałaby się z treścią, reszta notki w ósmym rozdziale :)
Raspberry Muffin ;**
~~~~~~~~~~~~~~



Lekko odwróciłam głowę w jego stronę, aby pozwolić naszym ustom się złączyć.
* Zayn *
Nie było żadnego paparazzi, abym musiał ją całować. Po prostu to czułem. Musiałem to zrobić.
Gdy odsunęliśmy się od siebie na niewielką odległość, spotkałem jej pytający wzrok.
- Aparat - szepnąłem cicho, na co ta kiwnęła głową i pocałowała mnie przybliżając się do mnie jeszcze bardziej zarzucając mi ręce ma szyję.
Zdziwiło mnie to? Mało powiedziane. Przecież ona nie wiedziała, że skłamałem, no tak.
- Idziemy na dół? - spytałem po skończonym pocałunku.
Kiwnęła głową, wstaliśmy i wyciągnąłem ku niej rękę, którą, o dziwo, przyjęła bez zastanowienia.
Zayn co się z tobą dzieje? - Spytał moja podświadomość.
To ona. Ona się dzieje- odpowiedziałem sobie i ruszyłem z Pezz na trwającą w najlepsze dyskotekę.
Zabawa trwała. Było grubo po pierwszej, a ilość wypitego alkoholu dawała o sobie znać. Nie, nie byłem pijany. Po prostu zmęczony. Perrie poza tym jednym drinkiem na początku nie piła więcej i dobrze , bo nie przepadam, gdy dziewczyna jest pijana. 
Właśnie rozmawialiśmy z chłopcami i dziewczynami o trasie koncertowej, o swoich przygodach z życia, gdy Jade oznajmiła, że wychodzi już ze swoim chłopakiem.
- Wychodzimy też? - spytałem Pezz na ucho.
- Co tam gołąbki szepczecie? - Tommo był pijany i zbytnio rozmowny, dlatego bałem się, czy nie wyzna tego , iż Perrie mi się podoba. No tak, przyznałem się chłopakom wczoraj, bo nie dawali mi z tym spokoju, ale to nie oznacza, że wszyscy muszą to wiedzieć.
- Zamknij się - odpowiedziałem trochę ostro Louisowi.
- Dobra chodź - powiedziała Perrie i złapała mnie za rękę. Była trochę zbyt śmiała, może to procenty?
Pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i wyszliśmy z klubu. Jak prawdziwy dżentelmen otworzyłem jej drzwi, po czym sam zająłem miejsce za kółkiem. Odpaliłem wóz i odjechałem z parkingu.
- Masz swoje rzeczy? - spytałem blondynkę.
- Tak - odpowiedziała i pokazała mi czarną torebkę, którą trzymała na kolanach.
Kiwnąłem głową i załączyłem radio.
Leciała piosenka Justina Biebera.
- Leigh go ubóstwia - powiedziała roześmiana.
- Naprawdę? To tak jak Niall. - odpowiedziałem, na co zaśmialiśmy się.
I tak na miłej rozmowie minął nam czas, gdy podjechaliśmy pod podjazd naszej willi.
Wyłączyłem samochód, następnie wyszłem , aby pomóc wyjść Perrie. Zamknąłem wóz i weszliśmy do środka.
*Perrie *
Zostałam zaprowadzona do przestronnego pokoju z dużym oknem i szarymi ścianami. To był chyba pokój Zayn'a, ponieważ na stoliku leżał szkicownik, a na szafkach przy ścianie zostały poukładane książki. Z tego co pamiętam, opowiadał mi przez telefon, że lubi czytać.
- Dobra, możesz się tutaj rozgościć, drzwi po lewej to łazienka, to chyba wszystko. Zaraz naszykuje ci ręcznik i pościele łóżko, ok?- powiedział.
- Tak poradzę sobie - odpowiedziałam, a on w kilka minut uporał się ze wszystkim.
- To ja idę się wziąć prysznic do wspólnej łazienki na korytarzu, to dobranoc - uśmiechnął się i wyszedł zaraz po tym, jak również życzyłam mu dobrego snu.
Wykonałam wszystkie czynności i położyłam się do łóżka. Całe pomieszczenie było przesiąkniete cudownym zapachem, jego zapachem. Przeciągnęłam się i wyciągnęłam z torby książkę, która niesamowicie mnie wciągnęła.
- KRÓL TOMMO WRÓCIŁ ! - usłyszałam krzyk zaraz po głośnym trzaśnięciu drzwiami wejściowymi. Reszta chłopców chyba wróciła. Usłyszałam jeszcze śmiechy i uciszanie pijanego Louisa. Nie przeszkadzało mi to zbytnio, gdyż pogrążona byłam w przygodach książkowych bohaterów.
Odgłosy na dole ucichły, a moje powieki samodzielnie się zamykały, dlatego odłożyłam książkę na szafkę obok, potem zgasiłam lampkę i okryłam się ciemną pościelą.
Powoli odpływałam, jednak rozbudził mnie ktoś, kto wszedł do pokoju i położył się obok mnie, chyba nie zdając sobie sprawy, że tam byłam.
Powoli odwróciłam się by sprawdzić kto to. Ten 'ktoś' już słodko spał, a mianowicie Zayn. Serce zabiło mocniej, śpię z nim w jednym pokoju i w dodatku łóżku. 
Po ochłonięciu również zasnęłam.
* ranek *
-- Zayn --
Jakoś ciężko mi się oddychało. Ziewnąłem a w ustach poczułem tak jakby włosy... Moment. Przecież ja nie hipis nie mam długich włosów! Podniosłem lekko głowę i ujrzałem śliczną blondynkę, która spała uczepiona mnie jak małe dziecko mamy. Obejmowała mnie w pasie, a jej głowa była wtulona w moją szyję.
Spełnienie marzeń. Tak po prostu.
Westchnąłem, ale był to zły ruch, gdyż chyba ją tym obudziłem.
Perrie poruszyła się i przekręciła z brzucha na plecy, cały czas obejmując mnie jednak trochę luzując uścisk. Otworzyła oczy, zanalizowała sytuację i odwróciła głowę w moją stronę.
- Dzień Dobry - powiedziałem lekko na co ta się uśmiechnęła.
- Hej, jak się czujesz? - spytała.
- Głowa mi pęka, ale i tak to jedne z moich najlepszych poranków - stwierdziłem.
- Aha - jeszcze raz omiotła wzrokiem całe pomieszczenie, po czym zdała sobie sprawę, że dalej mnie obejmuje, dlatego szybko cofnęła ręce.
- Sorki - szepnęła speszona.
- Nic się nie stało - odparłem roześmiany - W ogóle jak się tutaj znalazłem? - spytałem po chwili
- Właśnie zasypiałam, gdy wszedłeś do środka i położyłeś się koło mnie - wzruszyła ramionami.
- A no tak, wypiłem jeszcze co nie co z resztą chłopaków. Trzeba było mnie obudzić.
- Nie chciało mi się - powiedziała, po czym wokół nas zaistniała cisza. Patrzyliśmy sobie w oczy, ja co chwilę ukradkiem spoglądałem na jej usta. Jak na złość oblizała jej językiem. Ugh dlaczego?! Moja samokontrola nie dawała sobie rady z jej obecnością, niestety, dlatego to co się stało było nieuniknione. Zatopiliśmy się w pocałunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz