poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 2 : " We're already together..."

Tak więc mam tygodniowy poślizg, wybaczcie :(   Tak więc miłego czytania

Jeśli przeczytałeś zostaw po sobie komentarz blah blah wyrażasz tym samym szacunek dla autorki

Po prostu coś pod spodem napisz :D

Raspberry Muffin ;*

~~~~~~


- To dobrze.. Perrie będziesz udawać z Zaynem, ok? - dziewczyny odetchnęły z ulgą, ale rozumiem je. Na ich miejscu zrobiłabym to samo.
- Mam jedno pytanie: Czy on wie?
- Nie, powiem mu jutro i chciałbym abyście jutro przyjechały to uzgodnimy szczegóły. Oczywiście jak chcesz to możesz przyjechać sama.
- Nie wezmę dziewczyny ze sobą - stwierdziłam.
- A w grę wchodzi całowanie, trzymanie się za rękę z początku. Później będą występy na czerwonym dywanie. Zaczniecie od soboty, czyli imprezy z okazji sukcesów managamentu. To chyba wszystko.. A i po imprezie będziesz nocować u chłopaków, aby dodać plotkom pikanterii. To do jutra - powiedział wesoło i zostawił nas same.
- Perrie- powiedziała Jade widząc moją przybitą minę i przytuliła mnie mocno, a po chwili przyłączyła się reszta dziewczyn.
- Będzie dobrze - pocieszyła Leigh.
- Nie wiem co myśleć. Z jednej strony super bo Zayn mi się podoba i w ogóle, ale z drugiej strony to my będziemy udawać co nie jest już takie fajne.
- Racja - szepnęła Pickle.
- Mam pomysł , jedziemy na lody- powiedziała Lee, na co przystałyśmy ochoczo i wyszłyśmy z budynku wcześniej zabierając swoje rzeczy i żegnając się z pracownikami studia udając się do najbliższej lodziarni.

*następny dzień*
--Zayn --
- Zayn!, Zayn! - krzyki zza drzwi docierają do mnie przez mgłę.
...piękna piosenka, piękna to ona była...Per..
-ZAYN WSTAWAJ ! - krzyk Louisa? Wstałem, otrząsnąłem się ze snu o Niej, tak o Perrie i otworzyłem drzwi tak jak wczoraj. Przeklęte deja vu.
Gdy zobaczyli, że się obudziłem, poszli sobie, a ja zacząłem przygotowywać się do wyjścia, wciąż próbując otrząsnąć się o strasznie realistycznym śnie; ja, Perrie i scena.
Piętnaście minut przed dwunastą nasze auto odjechało z podjazdu przed wspólną willą. Niektórzy dalej się dziwią że nadal mieszkamy razem. Przyzwyczailiśmy się do siebie i jest nam tak dobrze. Co prawda po zakończeniu X-factora Harry i Louis mieli wynająć jakieś mieszkanie czy dom ale do tego nie doszło. Miło jest zostać obudzonym przez dwóch wariatów, czy zostać okradzionym z żelków przez naszego łakomczuszka. Z początku cię to wkurza ale z czasem gdy popatrzysz na to z innej perspektywy podoba ci się to i nie chcesz tego przerywać. Kiedyś rozmawialiśmy o tym co zrobiliśmy gdyby któryś z nas chciałby wyprowadzić się do lub z swoją dziewczyną. Na pewno reszta mieszkałaby razem ale byłoby jednak inaczej. Aczkolwiek nikt nie miałby sprzeciwu gdyby do naszego domu wprowadziłaby się dziewczyna któregoś z nas. Zawsze dobrze mieć kobietę w domu pięciu mężczyzn. Zakończyłem swoje rozmyślania gdy podjechaliśmy pod studio. Wysiedliśmy i weszliśmy do budynku wytwórni, tym razem pewni że dziś to One Direction ma spotkanie z managerem. Sekretarka pokierowała nas prosto do gabinetu Paula. Niall zapukał ostrożnie a gdy usłyszeliśmy 'wejdźcie' otworzył drzwi. Usiedliśmy wszyscy na skórzanej kanapie znajdującej się na wprost biurka za którym siedział Paul.
-Witajcie chłopcy- przywitał się w zadziwiająco dobrym nastroju. Każdy z nas odpowiedział mu cześć lub coś innego ale uważnie mu się przyglądał. Chyba nie tylko ja byłem zdziwiony jego zachowaniem,
-Wczoraj usłyszałem od dziewczyn że macie zamiar się spotkać w celach towarzyskich?-zagadnął na wstępie.
- No nawet w tych celach Zayn ma numer Perrie- mruknął pod nosem Hazza, ale Paul go usłyszał i zrobił dziwną minę.
- Tylko po to aby się skontaktować- dodał uśmiechnięty Louis dyskretnie szturchając Harrego. Każdy z nas wiedział, że niebezpiecznie jest mówić, a nawet żartować o tym, iż któremuś z nas ktoś się podoba. Już raz na tym ucierpieliśmy może nic nam się nie stało ale niezręcznie było gdy Paul wziął na serio "zaloty" Nialla do Demi Lovato, od razu chciał wiedzieć wszystko i załatwiać telefonicznie tak aby ' parka' się spotykała lub nie. W takim momentach, żatkich ale jednak, czujemy się jak marionetki w rękach wytwórni.
- To nawet dobrze się składa, chłopaki nie będę owijał w bawełnę; zostaliście tu sprowadzeni z jednego powodu- spodziewaliśmy się najgorszego.
- Równie dobrze mogłem poprosić tylko jednego z was ale że jesteście przyjaciółmi i raczej nie macie przed sobą tajemnic zwołałem was wszystkich. Walić prosto z mostu czy robić małe wprowadzenie?- spytał nas, no tak Paul ma poczucie humoru. Popatrzyliśmy na siebie i zgodnie odpowiedzieliśmy za pośrednictwem Liam'a że wybieramy tę pierwszą opcję.
-Na pewno?- chciał się upewnić a my na serio się wystraszyliśmy; 'Odchodzi od nas? Koniec zespołu'- chyba każdemu z nas krążyły najczarniejsze myśli po głowie ale kiwnęliśmy głowami na tak.
- Dobra sami tego chcieliście- wziął głęboki wdech- Jedno z was będzie udawać związek z panną Perrie Edwards- wypuścił zgromadzone w płucach powietrze i wzrokiem powiódł w moją stronę- Zayn będziesz to ty- dokończył z podpartymi rękami na rogach fotela. Wyczekująco wypatrywał mojej reakcji a ja jak mi się zdaję zrobiłem face palma zaś chłopcy nie mogli powstrzymać się od śmiechu. Gdy zamknąłem paszcze Paul odwrócił głowę w stronę czwórki chichrającyh się psycholi.
-A wam co tak do śmiechu?- spytał
-Jak już wszystko przesądzone to mogę powiedzieć- Harry dalej się śmiał więc nie umiał dokończyć.
-Bo się Zaynowi tak trawiło... bo ......
podoba mu się- dokończył za lokowatego Nialler który w przerwach swojej wypowiedzi się śmiał a potem spadł z krzesła.
-Tobie Perrie?-zapytał mnie zdziwiony.
-Można tak powiedzieć ale oni ...
-Nie przesadzamy - przerwał mi Liam i poklepał mnie po plecach.
-Ty wprost szalejesz za nią- dopowiedział Lou który jako pierwszy zaczął się śmiać, zrezygnowany uderzyłem głową w niedaleko znajdujący się blat oznajmiając tym, że się poddaje.
-Paul wyjaśnij mi tylko z czego oni tak się chichrają?- zapytałem go po chwili gdy tamci nadal byli pod wpływem silnej głupawki.
-Dobra panowie bierzemy się do konkretów- zaczął a gromadka się uspokoiła- Po pierwsze : Zayn , pasuje ci to? -spytał
- Jak widać tak- uśmiechnąłem się lekko. ' Tak pasuje tylko dlaczego załatwił to Paul a nie ja sam? Chyba nie jestem tak dobry w tych sprawach albo ta kobieta tak na mnie działa.'
-Po drugie: W związku z jutrzejszą imprezą, będziecie musieli się razem pokazać to znaczy uśmiechać się do siebie czy trzymać za rękę przypadkowo.
-Ona o tym wie?-spytałem bo to chyba ważne.
-Tak wczoraj im to powiedziałem, przyjęła to dosyć dobrze zaś reszta dziewczyn nie zachowywała się jakby były na przepustce z psychiatryka- to mówiąc posłał znaczące spojrzenie reszcie 1D którzy resztkami sił powstrzymywali się od wybuchnięcia głośnym śmiechem.
Czyli wczoraj w Nandos już wiedziała-pomyślałem
- Dodatkowo będzie u was spała aby wyglądało to no wiecie. Tej wiadomości nie przyjęła zbyt dobrze dlatego nie wystraszcie jej tylko przyjmijcie ją jak należy dając jej oczywiście gościnny pokój, jednak gdyby chciała spać razem z Zaynem to.. no wasza sprawa- dodał z uśmieszkiem i skierował się w stronę drzwi.
-A i bym zapomniał za jakieś 10 minut powinna przyjechać i omówimy resztę ważnych spraw. Chciałbym sprawdzić czy to co będziecie robić na pokaz będzie wyglądało naturalnie. Pezz przyjedzie z Jesy, Jade i Leigh- Anne, ty jak chcesz możesz zostać z swoimi kumplami ale na twoim miejscu bym ich wyrzucił- powiedział i zniknął za drzwiami.
-No Zayn co jak co ale lepiej nie mogło ci się trawić- powiedział Liam po chwili.
-Też się cieszę ale wasza głupota mnie przeraża- powiedziałem do śmiejących się Louisa i Harrego .
- Ci z czego się śmieją- spytał Niall którego już od tego wszystkiego bolał brzuch.
-Sprawdzić czy będzie to wyglądało naturalnie... chmm Loui jak myślisz na czym będzie polegało to sprawdzanie?-spytał bruneta.
-Cholera idioci mają rację- uświadomiłem sobie że będę musiał robić te wszystkie durne rzeczy przed Paulem co gorsza z Perrie. Nie żebym tego nie chciał ale chyba nikt nie chciałby być zmuszony do takich rzeczy. Wolałbym sam ją gdzieś zaprosić i dopiero wtedy przy dobrej okazji złapać za rękę czy nawet pocałować, w końcu muszę mieć warunki. Presja jest tym większa iż Perrie mi się podoba i.. nie wiem jak opisać emocje kłębiące się w środku.
-Wiesz to nie jest zabawne co byś zrobił lub czuł gdyby zmuszono cię do pocałowania dziewczyny która cię nie interesuje- upomniał 'Larrego' Liam .
-Nie chodzi o to że nie jestem nią zainteresowany bo ona mi się cholera podoba - powiedziałem a do pokoju wkroczyła Jesy, Harry momentalnie zareagował:
-Uhuhu- i zakrył usta ręką aby się nie roześmiać.
-My już jesteśmy, cześć chłopcy hej Zayn- popatrzyła na mnie tajemniczo chyba usłyszała ostatnie słowa które wypowiedziałem. Kurcze wpadłem.
Gdy Jesy wyszła Louis się odezwał:
-Stary chyba wpadłeś- powiedział on też tak uważa.
-Powie jej co nie?-spytałem ich bo jak sami twierdzą znają się na kobietach.
- Raczej tak, chociaż ... nie wiem poraz pierwszy nie jestem pewny- stwierdził Hazza.
*Jesy*
Nie jestem pewna czy Zayn mówił o Perrie dlatego nie powiem jej tego bo gdyby nie było by to o niej niepotrzebnie robiłabym jej nadzieję chociaż o kim mógłby rozmawiać Zayn z chłopcami jak nie o niej? Nie, nie powiem jej...
*Zayn*
Trzeba wyjść na korytarz się przywitać-pomyślałem.
-Choćcie się zobaczyć z dziewczynami- rzuciłem i skierowałem się w stronę drzwi.
- I z Perrie- zaczął Niall ale przestał bo pokazałem mu środkowy palec.
Wyszliśmy całą piątką na korytarz by przywitać się z czwórką dziewczyn.
-Aloha!-zaczął Louis co spowodowało chichot u wszystkich.
-Cześć- powiedział Harry a następnie Liam. Nialler Pomachał niedbale ręką a ja powiedziałem:
-Hejka- wzrokiem powiodłem po kobiecych twarzach lecz na chwilę zatrzymałem się na jednej, dla mnie wyjątkowej w pewien sposób. Jej oczy uważnie wpatrywały się we mnie a moje w nią, zorientowała się że ja już wiem. Uśmiechnąłem się lekko a ona próbowała to odwzajemnić ale zamiast tego wyszedł jej jakiś grymas.
- No jesteście już to idziemy wszyscy czy tylko - zaczął Paul który akurat zawitał przy nas
-Lepiej będzie jak pójdziecie sami-powiedziała uśmiechnięta Jade.
-No dobra chodźcie- zwrócił się do mnie i do Perrie i ponownie znaleźliśmy się w jego gabinecie, a reszta naszych znajomych odprowadzała nas wzrokiem.
- No to mniej więcej wiecie o co chodzi- powiedział- Wiele związków marketingowych planuje się miesiąc wcześniej albo i więcej, my również chcieliśmy z tym wszystkim zacząć dopiero po trasie Little Mix ale z tego co słyszałem to sobie poradzicie- tsa wziął pod uwagę naszą rozmowę sprzed kilku minut a może i wczoraj Perrie coś mu powiedziała.
- Wiem że to teraz będzie dla was trudne ale czy chcecie czy nie musicie się teraz pocałować- powiedział siadając na fotelu i uważnie nam się przyglądając. Między mną a Perrie było około metra odstępu, oboje staliśmy na przeciwko biurka. Obróciliśmy się przodem do siebie a ja zrobiłem krok w jej stronę. Zupełnie zapomniałem o obecności naszego managera , jednak Perrie chyba nie gdyż obserwowała każdy mój ruch i co chwila zerkała w stronę Paula. Przysunąłem swoją twarz tak że zostało między nami 10 cm odstępu, już miałem ją pocałować lecz ona zrobiła krok do tyłu i powiedziała:
-Przepraszam cię Zayn ale nie mogę...

I co teraz??




4 komentarze:

  1. O mój boże, cudo ;**
    Czekam na nn i zapraszam do mnie: http://sleeplessanddreammore-funfiction.blogspot.com/

    @Hazza_OMFG

    OdpowiedzUsuń
  2. boże zajebiste opowiadanie sie szykuję ! Rozdział cudowny czekam na nn;*

    OdpowiedzUsuń
  3. wow ! podoba mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu! To jest świetne <3 ;* czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń