niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 26 : " Place for us "

Kilka spraw na początek :
1) jeszcze kilka rozdziałów i zakończymy pierwszą część tego opowiadania, czyli "Be Alright", nazwę drugiej części ujawnię nieco później.
Pojawi się epilog, zmieni się wygląd bloga, nazwa , jednak adres zostanie taki jaki jest ;)
be-alright-zerrie.blogspot.com
między 2 częściami pojawi się przerwa ;)
2) przewiduję 3 części tego opowiadania, ostatnie będzie uhuhuhu ale doczekacie się go dopiero w czerwcu/lipcu o ile nie sierpniu haha ;DD
No a na razie czytajcie
(jeżeli chcecie możecie posłuchać tego, ja robiłam to gdy pisałam rozdział, jednak nie musicie C;
http://youtu.be/23BBp9fT0hQ )
(za niedługo dodam osobną notkę dotyczącą reszty c; )
___________________________________________________
Usiedliśmy z Zayn'em przy dość dużym stole przykrytym czerwonym obrusem. Patricia położyła na stół naczynie z zapiekanką, które pasowało do reszty białych talerzy ze złotymi elementami.
Gdy wszyscy spokojnie zajęli swoje miejsca, ojciec mojego chłopaka zabrał głos.
- To jak tam Perrie, czym się na co dzień zajmujesz? - spytał próbując zapewne przerwać niechcianą ciszę.
- Można powiedzieć, że obracam się w branży muzycznej - posłałam mu uśmiech.
- Perrie należy do zespołu, który wygrał X-factor ! - wyjaśniła tacie Safaa.
- Ahaa.. Czyli śpiewasz tak jak Zayn?
- Tak - próbowałam zachowywać się normalnie, a nie panikować. Jednak nie do końca mi to wychodziło.
- A czym zajmują się twoi rodzice? - zadał ponowne pytanie.
Wstrzymałam oddech. Nie lubiłam mówić o moim tacie.*
- Ojcze... - Zayn posłał mu upominające spojrzenie.
- Ja tylko pytam - wzruszył ramionami i wziął do dłoni widelec i nabił na niego makaron z serem i zamoczył w sosie, który osobiście bardzo mi smakował.
Przez kilka następnych minut wszyscy konsumowali wspaniałą potrawę autorstwa mamy Zayn'a. Była naprawdę przepyszna.
Kiedy siostry mojego chłopaka zaczęły zbierać talerze wstałam i również zaczęłam im pomagać.
- Perrie nie trzeba było tego przynosić - powiedziała Patricia, gdy włożyłam brudne kubki do zlewu.
- Chciałam jakoś tobie pomóc i podziękować przy tym za pyszną kolację - kobieta uśmiechnęła się automatycznie na moje słowa.
- To i tak karygodne aby gość wyręczał gospodarza - zabawnie machnęła wskazującym palcem na mnie.
- Naprawdę do dla mnie drobnostka.
- Jeżeli tak sądzisz to możesz pomóc zanieść nam deser - powiedziała otwierając lodówkę, z której wyciągnęła pucharki z czekoladowym musem.
- Deser? Obawiam się, że po głównym daniu już nic nie przełknę.
- Przynajmniej spróbujesz - zachichotała Trisha.
- No dobrze - uśmiechnęłam i zabrałam dwoje pucharków do rąk.
- Jeszcze tylko Perrie i Zayn nie mają deseru - powiedziała Waliya wchodząc do kuchni.
- Już nam niosę - posłałam jej uśmiech, który odwzajemniła.
Wkroczyłam z powrotem do salonu i podałam pucharek Zayn'owi, a drugi położyłam w miejscu gdzie znajdował się mój talerz.
- Dziękuje - usłyszałam szept Zayn'a, gdy siadałam na krześle.
Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam w jego oczy.
- Gdzie jest twój tata? - spytałam, gdy zauważyłam, że jego miejsce przy stole jest puste.
- Ogląda wiadomości - ruchem głowy wskazał na lewo i podążając za jego wzrokiem zobaczyłam Yasera, o ile pamiętam, wpatrującego się w ekran telewizora.
- Przepraszam cię za tą akcję podczas jedzenia. Nie wiedziałem, że mój ojciec o to spyta - powiedział Zayn.
- Nic się nie stało, nikt przecież nie wiedział - uśmiechnęłam się a on cmoknął mnie w czoło.
Przysunęłam moje krzesło bliżej jego i zabrałam się za jedzenie deseru.
Nie wiem czy to możliwe, ale mus czekoladowy był jeszcze lepszy od zapiekanki.
- Co tak na mnie patrzysz? - spytałam Zayn'a, który najwyraźniej miał niezły ubaw z mojego jedzenia.
- Nie, nic.. tylko widzę, że ci smakuje - starł palcem czekoladę z kąciku moich ust.
- A ty nie jesz? - wzruszył ramionami.
- Jestem pełny po kolacji - odpowiedział.
- Ja miałam tylko spróbować deseru, a widzisz jak wyszło. Będę gruba - burknęłam odkładając pusty pucharek na stół.
- Dobrze, będę miał więcej do przytulania - odparł Zayn przyciągając mnie do siebie.
- Ha-ha-ha, bardzo śmieszne..
- Z czego się śmiejecie? - spytała Safaa popijając sok pomarańczowy.
- Jesteś na to za mała - odpowiedział siostrze Zayn.
- Zayn - szepnęłam dyskretnie nadeptując jego stopę pod stołem.
- Auu, znaczy się nic ważnego - powiedział dalej mnie nie zadowalając.
- Śmialiśmy się z tego, że będę gruba - wyjaśniłam nastolatce.
- Uwierz mi Perrie, nie będziesz - zaśmiała się Safaa.
- A ja się nastawiłem na przytulanie - mruknął Zayn tak, żeby siostra go nie usłyszała, na co jedynie zachichotałam.
                                ***
Był już późny wieczór, młoda Safaa poszła już do łóżka, a ja gawędziłam z resztą żeńskiej części rodziny Malików, ponieważ Zayn razem z tatą byli zajęci zawziętą dyskusją na temat słabej kondycji drużyny czerwonych diabłów** w tym sezonie.
- W tym sezonie nie wykazali się zbytnio...Może to wina ich trenera?
- Wątpie. Mają może jakiś kryzys w kadrze, ale przegrać z jedną z najsłabszych drużyn to jednak wstyd - odpowiedział tacie Zayn.
Gdzieś tam śledziłam ich rozmowę, chociaż nie były to moje tematy. O wiele bardziej wolałam rozmawiać na temat tegorocznej edycji "Brytania ma talent"***.
- Według mnie w zeszły tydzień najsłabiej wypadła dziewczyna na trapezie - Doniya wyraziła swoją opinię.
- Prawda - przyznałam jej rację. - Od czasu castingów nie pokazała nic nowego.
Wypowiadając się tak nie miałam na myśli obrażania tamtej brytyjki. Po prostu uważam, że jej talent nie może się równać ze chłopakiem, który co odcinek pokazuje coś nowego i równie zaskakującego.
- Ja w życiu nie weszłabym na takie ustrojstwo, o ile w ogóle bym to potrafiła.
Zaśmiałyśmy się na słowa Patriciy oraz samo wyobrażenie jak wyglądałaby latając na cyrkowym trapezie.
Wszystkie odwróciłyśmy się w stronę "chłopaków", kiedy krzyknęli w entuzjaźmie wywołanym golem w stronę bramki przeciwnika. Strzał zawodnika w czerwonym stroju z głowki okazał się niezwykle celny i zapewnił jego drużynie miejsce w półfinałach mistrzowstw ligi angielskiej.
Wywnioskowałam to po okrzykach.
Komentatorzy szaleli, tak samo jak tłum kibiców i wszyscy mężczyźni w czerwonych strojach. Mecz zakończył się pięć minut po zwycięzkim golu i to wtedy mama Zayn'a oznajmiła, że należałoby iść już spać. Może nie było to skierowanie wprost do mnie i Zayn'a, tylko do Waliyi i Yaseta, który musiał wyspać się do pracy, to i tak poczułam się śpiąca.
Zakryłam usta dłonią, gdy ziewnęłam.
- Zayn, w twoim pokoju wszystko jest przygotowane do spania - powiedziała Trisha.
- Dziękuje mamo - Zayn pocałował mamę w policzek, na co kąciki moich ust delikatnie się podniosły.
- Gdybyście czegoś potrzebowali, to proszę zapukać do naszej sypialni - poradziła nam jeszcze kiedy byliśmy już z Zaynem na schodach prowadzących na piętro domu.
- Dobrze, dobranoc - mogłam zobaczyć uśmiech kobiety zanim życzyła nam dobrej nocy.
Na szczycie schodów Zayn puścił moją dłoń by otworzyć drzwi do swojego dawnego pokoju.
Chwilę później moim oczom ukazało się małe, lecz piękne pomieszczenie z błękitnymi ścianami, na których pełno było tajemniczych rysunków i częściowo pozrywanych plakatów z wizerunkami komiksowych postaci, które nieco kojarzyłam.
W pokoju znajdowało się średniej wielkości łóżko z zieloną pościelą, szafa i biórko wraz z półką zapełnioną różnej grubości książkami.
W oknie z widokiem na ciemną wtedy ulicę Bradford wisiały zielone zasłonki nadające kobiecej ręki temu pomieszczeniu.
- Niestety będziemy musieli zmieścić się jakoś na tym małym łóżku - powiedział Zayn i postawił torbę z naszymi ubraniami przy szafie i wyciągnął z niej dużą kosmetyczkę.
- Jakoś sobie poradzimy - uśmiechnęłam się do mojego chłopaka i nachyliłam się do torby aby wyciągnąć z niej moją pidżamę.
- Łazienka jest zaraz na przeciwko, możesz iść pierwsza, ja pójdę po tobie i może zdążymy przed moimi siostrami - przewrócił zabawnie oczami, jednak wiedziałam, że tak na prawdę bardzo je kocha. Sama je polubiłam wciągu tego dnia.
W łazience Zayn podał mi jeszcze ręcznik i kosmetyczkę, w której o dziwo znajdował się mój szampon i szczoteczka do zębów oraz ta większa do włosów. Jak widać spakował wszystko co jest potrzebne na weekendowy wyjazd.
Weszłam do kabiny prysznicowej wcześnien szybko pozbywając się ubrań i w tym samym tępie umyłam się, a później wytarłam swoje ciało wielgaśnym ręcznikiem. Następnie założyłam ubranie i umyłam zęby.
Kiedy byłam gotowa, otworzyła drzwi i zobaczyłam szczerzącego się do mnie Zayn'a opierającego się o ścianę.
- Co ? - spytałam głupio.
- Nie, nic. Lubię na ciebie patrzeć bez makijażu - wyjaśnił.
- A z nim to już nie? - zaczęłam się z nim przekomarzać.
- Wolę naturalność, jednak nie zarzucam ci, że jesteś jakimś plastikiem, w życiu!
- Spokojnie, tak pytam - zaśmiałam się cicho.
- Idę się myć, a ty możesz zagrzać miejsce w łóżku piękna - pocałował mnie szybko w nos i zniknął za drzwiami łazienki pozostawiając mnie czerwoną na korytarzu.
Weszłam do sypialni Zayn'a i wedle jego życzenia położyłam się i okryłam kołdrą na łóżku czekając, aż mój chłopak wróci umyty.
W międzyczasie włączyłam telefon i odpisałam na sms Jade z pytaniem, czy wszystko poszło dobrze na kolacji.
W mojej odpowiedzi znajdował się skrót dzisiejszych wrażeń, pomijając akcje na pokładzie samolotu i krótkie słowo "dobranoc".
Kiedy wyłączałam swój budzik usłyszałam zamknięcie się drzwi, a potem zobaczyłam Zayn'a jedynie owoniętego ręcznikiem na biodrach.
Wszystkie jego tatuaże błyszczały się pod wpływem nie dokładnie startej wody i światła lampy, która od dawna była zapalona.
Zablokowałam telefon i włożyłam go pod poduszkę.
Zayn.. Wyglądał tak pociągająco i seksow..
Wróć.
Nie mogę myśleć o takich rzeczach, to głupie i nie mądre. Poza tym nie potrafię też odwrócić zwroku z ciała Zayn'a, gdy ubierał spodnie z pidżamy i bokserki co jednak koliduje z tym pierwszym.
Wszystkie jego mięśnie napięły się, gdy zakładał koszulkę, jego dłonie powędrowały do gumki spodenek dresowych i podciągnęły je nieco, gdyż opadały na tą kształtną pup...
Dobra, dobra, mam nadzieję, że Zayn nie potrafi czytać mi w myślach.
Na samą myśl o nim, znającym każde moje rozmyślenie o jego osobie, zarumieniłam się co skubaniec zauważył, gdy pakował się obok mnie pod kołdrę.
O mało co nie spadłam z łóżka, gdy chciałam się przesunąć, aby zrobić mu więcej miejsca, na szczęście zostałam przytrzymana przez Zayn'a.
- Musimy być blisko inaczej któreś z nas spadnie - uśmiechnął się Zayn obejmując mnie w talii.
- Tak jest panie kapitanie - zażartowałam i wtuliłam się w niego.
On jedynie ziewnął i splótł nasze nogi razem.
Nie odzywałam się przes chwilę wtulając się jak mały psiak w Zayn'a.
- Perrie śpisz? - spytał.
- Nie , a co?
- Nic w zasadzie, zastanawiam się tylko, czy było dzisiaj tak źle na tej kolacji.
- Było całkiem całkiem. Twoja mama wyśmienicie gotuje i równie dobrze mi się z nią dogaduje, tak samo zresztą jak z twoimi siostrami. Co do twojego taty to mam wrażenie, że muszę go jeszcze trochę bliżej poznać - spojrzałam na jego rosnący uśmiech.
- Cieszę się, co do mojego taty, to mamy jeszcze wiele czasu na to. Nie tylko w ten weekend, możemy to zrobić kiedy indziej, jeżeli tylko chcesz.
- Oczywiście - Moja odpowiedź wyraźnie podniosła go na duchu.
Mój telefon zabrzęczał mi przy uchu, dlatego wygrzebałam go spod materiału i przeczytałam wiadomość od Jade :
" Wracajcie szybko, tęsknimy za tobą.
Śpijcie dobrze ;) xx "
- Kto to? - spytał Zayn.
- Jade, życzy nam miłej nocy - odparłam zablokowywując telefon i chowając go z powrotem.
- Aha, miło z jej strony - uśmiechnął się i położył swoją głowę na poduszkę.
- Dobranoc - ucałował moje czoło.
- Zayn?
- Tak skarbie ? - odpowiedział niemal natychmiast.
- Obiecaj mi, że mimo wszystko, nasze kłotnie, managament, obelg od innych, zawsze będziemy razem.
Nie wiem dlaczego chciałam, aby to powiedział. Na jakiś sposób potrzebowałam tego o tej porze, w jego starym pokoju. Był dla mnie cholernie ważny i nie chciałam go stracić przez jakąś głupotę.
- Obiecuję - powiedział szczerze ledwie muskając moje usta. - A ty obiecaj mi, że zawsze będziesz mnie kochać, niezależnie od sytuacji, nigdy o mnie nie zapomnisz - zażądał, jednak nie surowo, ale z uczuciem kryjącym się za tymi karmelowymi tęczówkami.
- To jest niemożliwe Zayn..- wstrzymał oddech razem ze mną. - Abym kiedykolwiek potrafiła o tobie zapomnieć - odetchnął z ulgą przytulając mnie do siebie mocniej.
- Kocham cię Perrie - oznajmił całując mjie w czubek głowy.
- Ja ciebie też kocham Zayn - szepnęłam.
- Dobranoc - usłyszałam jego szept przy uchu.
- Dobranoc - odpowiedziałam i szybko zasnęłam czując się w ramionach mojego chłopaka jak w najbezpieczniejszym i najbardziej odpowiednim dla mnie miejscu na świecie. To już nie są ramiona mamy, która zawsze była i będzie dla mnie. To ramiona chłopaka, który mnie kocha.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Znowu spieprzyłam sprawę.
Więcej na temat tego bloga w notce, którą dodam za chwilę. (przeprosiny, wyjaśniena itd.)
To był już ostatni, nudny , przenudny, przesłodki rozdział.
Zapomnieliście już zapewnie co oznacza słowo dramat i akcja w tym opowiadaniu, dlatego radzę otworzyć słownik ;)
Lol haha xd
Przewiduję jeszcze 2/3 rozdziały i loniec pierwszej części "Be Alright"
Tsaa do zobaczonka ;p
Nicole <3

7 komentarzy:

  1. świetny rozdział. uwielbiam tego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  2. lgduoewgfvuorveou
    Tak długo czekałam na ten rozdział
    leduorflhvvjs
    i w końcu jest!!
    jvkfveueorlor
    jeju
    końcówka najlepsza
    kocham no *,*
    WYBACZAM CI WSZYSTKO
    no i ten
    do następnego
    luv ya
    Mary <3

    OdpowiedzUsuń
  3. lgduoewgfvuorveou
    Tak długo czekałam na ten rozdział
    leduorflhvvjs
    i w końcu jest!!
    jvkfveueorlor
    jeju
    końcówka najlepsza
    kocham no *,*
    WYBACZAM CI WSZYSTKO
    no i ten
    do następnego
    luv ya
    Mary <3

    OdpowiedzUsuń
  4. awwww ta końcówka <3

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny....
    no tyle kurwde mogę tylko wydusić z sb xd
    czekam na kolejny i wgl kolejną część <3333

    OdpowiedzUsuń
  6. jsojocfkg
    Świetny rozdział <3 <3
    czekam z utęsknieniem na następny :)
    @luccperrr

    OdpowiedzUsuń
  7. to już raczej koniec tego opowiadania...

    OdpowiedzUsuń