piątek, 28 marca 2014

Rozdział 25 : " Take my hand and we will shine... "

* Zayn *

Siedzieliśmy razem z Perrie w wygodnych fotelach na pokładzie samolotu. Jeszcze 30 minut i będziemy na miejscu w Bradford.
- Perrie, usiądź spokojnie - zachęciłem dziewczynę. Od początku lotu nie potrafiła się skupić. Była strasznie rozkojarzona myślą o spotkaniu z moimi rodzicami. Przecież nie ma się czego bać.
- Przecież siedzę - odpowiedziała szukając czegoś w swojej torebce.
- Nie jestem ślepy Perrie, ale ty za to jesteś strasznie poddenerwowana. Wyjaśnij mi raz jeszcze dlaczego? - Zaśmiałem się.
- Nie zrozumiesz...
- Postaram się - Ścisnąłem jej dłoń.
Blondynka westchnęła.
- Dla każdej dziewczyny niezmiernie ważne jest spotkanie z rodzicami jej chłopaka. Pierwsze wrażenie i te sprawy, a ja mam przeczucie, że zrobię jakiś głupi błąd, wyjdę na kompletnie głupią i mnie nie polubią - Cały czas się zamartwiała.
- Jeżeli się martwisz o swój wygląd to czekaj.. - Wstałem i udałem się do kabiny przeznaczonej dla personelu. Perrie uważnie śledziła każdy mój ruch z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
Zapukałem do drzwi i po chwili ujrzałem niską brunetkę mniej więcej w moim wieku.
- Dzień dobry o co chodzi? Potrzebuje pan czegoś? - spytała.
- Nie, no może jednak tak. Mam dla pani prośbę. Mogę zapłacić jeśli pani będzie tego chciała - dziewczyna wyraźnie się przestraszyła.
- Co pan potrzebuje?
Wziąłem głęboki oddech.
- Moja dziewczyna chciałaby zmyć swój makijaż, ale że lot do Bradford był niespodzianką z mojej strony, nie wzięła ze sobą praktycznie żadnych kosmetyków, chciałbym spytać, czy mogłaby pani pożyczyć jej jakiś.. zmywacz?
- Chodzi panu o płyn do demakijażu?
- Nie znam się - Zaśmiałem się wraz z dziewczyną.
- Ma pan szczęście, że dzisiaj odwiedziłam Sephorę* - Puściła mi oczko i podała mi jeszcze nie używaną buteleczkę z różowym płynem.
- Ile jestem pani winien?
- Wystarczyłoby mi zdjęcie z panem - powiedziała nieco zawstydzona.
- Moglibyśmy je zrobić w środku, bo nie chciałbym, żeby wszyscy wiedzieli, że rozdaje zdjęcia ze sobą.
- Okey, to proszę - Otworzyła szerzej drzwi i wszedłem za nią.

* Perrie *
Gdzie on do jasnej ciasnej poszedł? Zniknął za drzwiami z tą bardzo atrakcyjną brunetką i nie ma go już trochę.
Ku mojej "radości" wyszedł wreszcie z tego pokoju dla personelu i pomachał na pożegnanie do tej laski.
Teraz to się wkurzyłam. Z surowym spojrzeniem obserwowałam jak Zayn dąży ku mnie i zaraz siada obok mnie.
- Czemu tak długo cię nie było? - spytałam zakładając ręce na piersiach.
Tak, jestem typem zazdrośnicy.
- Byłem zdobyć dla ciebie to - Pomachał mi butelką z płynem do czyszczenia twarzy. - Ponieważ dziewczyna była fanką zespołu, porozmawiałem z nią chwilę i zrobiłem sobie z nią zdjęcie, a czemu pytasz? - Powstrzymywał się, żeby się nie wyszczerzyć.
Przewróciłam oczami i wzięłam buteleczkę z jego rąk.
- Zastanawiam się tylko jak się mi odwdzięczysz.. - Teraz już mogłam zobaczyć jego zwalający z nóg uśmiech.
- Pomyślę nad tym w łazience - powiedziałam i udałam się do małego pomieszczenia, by zmyć makijaż.
                                                                          ~*~
Lotnisko w Bradford nie było na szczęście tak zatłoczone jak te w Londynie. Dodatkowym plusem jest to, że przez tą natychmiastową decyzję Zayn'a, tak naprawdę nikt nie wiedział gdzie jesteśmy, dlatego nie musieliśmy się zmagać z tłumami fanów. Tak zwane minusy popularności.
Fani są słodcy, ale do czasu. Do czasu, aż zaczynają cię wyzywać.
Nie mam zamiaru powiedzieć Zayn'owi o tych wszystkich złośliwych komentarzach. Boję się, że mógłby znienawidzić za to swoje fanki, które go kochają i nie mogą znieść faktu, że ich idol ma dziewczynę. Sama miałam podobną sytuację kiedy byłam fanką Backstreet Boys**.
Czekaliśmy właśnie z Zayn'em i naszym tymczasowym ochroniarzem aż obsługa sprawdzi nasze paszporty i będziemy mogli wyjść z lotniska.
- Dziękuje, wszystko się zgadza. Do zobaczenia państwu i  życzę miłego dnia - usłyszeliśmy głos uroczej pani zza kuloodpornej szyby.
Zayn odebrał paszporty przez szufladkę i schował je do bocznej kieszeni torby. Złapał mnie za rękę i oznajmił ochroniarzowi, że możemy ruszać.
- Czym dojedziemy do domu twoich rodziców? - spytałam.
Ujrzałam w odpowiedzi zagadkowy uśmieszek.
- Co? - domagałam się odpowiedzi.
- Odbierze nas moja starsza siostra - Podał mi moją kurtkę przed samym wyjściem.
- Chyba sobie żartujesz - W przeciwieństwie do niego byłam śmiertelnie poważna.
- Nie - roześmiał się.
Nałożyłam okrycie i przełożyłam pasek torebki przez ramię nie tracąc kontaktu z ciepłymi i miękkimi dłońmi Zayn'a.
- Jestem bardzo poważny - Z trudem powstrzymywał uśmiech podczas mówienia.
- Właśnie widzę - zaważyłam przewracając oczami.
- O widzę samochód Doniy'i***! - oznajmił ciągnąc mnie za rękę w stronę srebrnej hondy.
Przed wejściem do środka złożyłam szybką modlitwę i wsiadłam zaraz obok Zayn'a zamykając za sobą drzwi.
- Hej, wyszłabym się z wami przywitać, ale ściga mnie ograniczony czas postoju tutaj - uśmiechnęła się do nas poprzez lusterko w aucie.
- Cześć - odpowiedziałam krótko kompletnie zestresowana.
- Na ile zostajecie w Bradford? - Doniya zapytała się nas.
- Nie jestem pewien, ale dwa lub trzy dni - powiedział Zayn marszcząc nos, by następnie objąć mnie w ramieniu.
Mimowolnie wtuliłam się w ciepłe ciało chłopaka emanujące przez skórzaną kurtkę.
- Mama będzie zawiedzona - zaśmiała się dziewczyna.
- Przygotowała coś wielkiego, bo Perrie chciałaby się psychicznie przygotować - Klatka piersiowa pod wpływem jego śmiechu zawibrowała, a ja dałam mu lekkiego kuksańca.
- Nie masz się czego martwić, nasza rodzinka nie jest taka straszna jak ci się może wydawać. Jesteśmy trochę szaleni, ale mamy swój umiar. Co do naszej mamy to przed przytuleniem się z nią musisz wziąć głęboki wdech, bo może ci braknąc tlenu. Trisha strasznie się cieszy, że kogoś znalazłeś Zayn - powiedziała brunetka.
- Nie przesadzaj Don jesteś starsza tylko o 2 lata, nie o 7. Sama nie masz chłopaka - wytknął jej.
- Nie powiedziałam przecież, że nie chcesz. Może ty Perrie znasz jakiegoś przystojniaka co? - spytała się.
- Znam tylko jednego - odpowiedziałam lekko się rumieniąc.
- O jezu ta miłość.. Też tak chce.. - jęknęła, gdy zobaczyła jak Zayn cmoknął mnie w czoło.
Roześmiani dojechaliśmy na miejsce.
- Ojciec jest w domu? - Zayn zadał pytanie siostrze, gdy wysiadaliśmy z pojazdu.
- Tak, specjalnie urwał się z pracy wcześniej - Puściła mi oczko.
Widząc moje zaniepokojenie położyła dłoń na moim ramieniu.
- Nie zamartwiaj się, będzie dobrze.. i pamiętaj głęboki wdech - zaśmiała się i nacisnęła na dzwonek do drzwi.
Usłyszałam odgłos zbliżających się kroków, kilka skrzypów i po chwili drzwi ustąpiły ukazując ładną kobietę po czterdziestce z wielkim uśmiechem na ustach.
- Wchodźcie do środka, bo zimno jest na dworze - odsunęła się krok w bok, abyśmy mogli wejść i od razu zamknęła drewnianą powłokę.
Gdy tylko zabrałam głęboki wdech kobieta porwała mnie w ramiona mocno ściskając.
- Tak bardzo się cieszę, że przyjechaliście. Tak bardzo stęskniłam się za Zaynem i chciałam ciebie poznać Perrie, jestem Patrisha - odsunęła się podając mi dłoń, którą przyjęłam.
- Dla mnie to również zaszczyt poznać panią - uścisnęłam jej wypielęgnowaną dłoń.
- Jaka pani, mów mi po prostu Trisha, albo mama - zaśmiała się, a ja zawstydziłam.
- Mamo.. - Zayn od razu zaoponował.
- Synku - Trisha stanęła na palcach, by dorównać wzrostowi chłopaka i objęła mu się za szyję.
- Stęskniłem się za tobą mamo, za wszystkimi - Objął ją w pasie.
- My też kochanie, my też..
- Choć Perrie zostawimy ich samych, a poznasz resztę - zawołała mnie Doniya.
Ruszyłam za nią i dotarłyśmy do średniej wielkości salonu z brązowym kompletem mebli i kolorowymi kocami i poduszkami na kanapie. Dwa obrazy z martwą naturą wisiały zaraz obok kilkunastu ramek ze zdjęciami przedstawiającymi Zayn'a, jego siostry i rodziców. Ciekawy pomysł.
Niedaleko salonu znajdowała się kuchnia, a w niej reszta rodziny Malików.
- Przyprowadziłam gości... - oznajmiła Doniya popychając mnie lekko do przodu.
- Dzień dobry - przywitałam się.
- O ty musisz być Perrie - odezwała się niższa dziewczyna.
- Ja jestem Waliyha - przedstawiła się wyższa.
- A ja Safaa.
Obydwie były strasznie podobne do Zayna i jego matki.
Podeszły do mnie i ku mojemu zdziwieniu przytuliły mnie po kolei.
- Cieszymy się, że przyjechałaś razem z Zayn'em. Brakowało nam ciebie - zaczęła młodsza siostra mojego chłopaka.
- A oprócz tego zżerała nas ciekawość co do ciebie - zaśmiała się Waliyha. - Możesz usiąść w salonie, jeżeli chcesz.
- Chętnie, ale może mogłabym wam w czymś pomóc? - spytałam uprzejmie.
- Nie trzeba, wszystko jest gotowe - zapewniła najstarsza z rodzeństwa Zayn'a.
- Skoro tak mówicie - zachichotałam.
Usiadłam na kanapie, jednak obróciłam się przodem do kuchni, by móc obserwować trzy dziewczyny.
- Gdzie jest tata? - spytała Doniya siostry.
- Będzie za kilkanaście minut, coś mu wypadło w ostatniej chwili w pracy - odpowiedziała Waliyha.
Zza korytarza zobaczyłam zbliżającą się sylwetkę Zayn'a, który powoli skradał się do kuchni. Przyłożył palec do ust, by pokazać mi, żebym była cicho. Letko kiwnęłam głową, aby dać mu do zrozumienia, że nie odezwę się ani słowem.
Powoli podszedł i schował się za lodówką schowaną w jasnych meblach kuchennych. Poczekał na odpowiedni moment i szybko krzyknął "BU" tak, że Waliyha, Doniya jak i Safaa podskoczyły z przerażenia.
- Zayn!! - zapiszczały dwie młodsze i szybko przytuliły brata.
Oparłam swoją głowę o dłoń i obserwowałam ten słodki widok.
- Don, nie przytulisz się? - spytał prowokująco.
- Widzieliśmy się już.. Ale dobra - odparła i przyłączyła się do zbiorowego misia.
Usłyszałam jak ktoś siada za mną, dlatego się oderwałam wzrok od tej uroczej czwórki i uśmiechnęłam się w stronę Trishy.
- Są bardzo zżyci - stwierdziła kobieta.
- To widać - odparłam.
- Cieszę się, że jesteś z Zayn'em - zaczęła.
- Dlaczego? - odwróciłam wzrok od rozmawiającego rodzeństwa i uważnie studiowałam twarz Patrishy.
- Z tobą jest weselszy. Możesz pomyśleć, że udaję, czy kłamię, ale to nie prawda. Chociaż nie widziałam jeszcze Zayn'a w twoim towarzystwie to po samej ekscytacji w jego głosie, kiedy opowiadał mi o tobie przez telefon, mogę stwierdzić, że naprawdę cię kocha. Mam nadzieję, że go ni zranisz. W końcu to mój jedyny zakochany syn - Otarła pojedynczą łzę, a ja już czułam jak słona ciecz zbiera mi się pod powiekami.
- Nie śmiałabym - odpowiedziałam i szybko zostałam zamknięta w ramionach pani Malik.
- Nie znam cię długo, ale wiem, że jesteś stworzona dla mojego syna - chlipała, a ja głaskałam ją po plecach.
- On też jest wspaniały i za pewne ma to po swoich rodzicach..
- Mamo, ojciec przyszedł - powiedział Zayn zaraz po tym jak wszedł do salonu.
- Dobrze, pójdę mu otworzyć, a wy możecie usiąść przy stole - posłała nam ostatni uśmiech i zniknęła w korytarzu.
Obserwowałam Zayn'a jak podchodzi bliżej mnie i siada na kanapie. Od razu przysunęłam się bliżej niego, a on otulił mnie swoim ramieniem.
- Twoja rodzina jest wspaniała - szepnęłam
- Naprawdę?
- Aha..
- Mam ci przypomnieć kto panikował mi na okrągło w samolocie, na lotnisku, w taksówce-
- Dobra, przyznaje, że nie potrzebnie się martwiłam - przerwałam mu, a on cmoknął mnie w nos.
- Będziemy spać w moim starym pokoju - oznajmił mi trzymając głowę w moich włosach.
- Boisz się, że coś znajdę? - zapytałam zaciekawiona.
- Chyba nie - zaśmiałam się i wstałam pociągając za sobą Zayn'a.
- Chodź, to jeszcze nie koniec wieczoru - puściłam mu oczko i stanęłam na palcach by dosięgnąć i pocałować go.
Zayn objął mnie i przyciągnął bliżej siebie. Wtuliła  twarz w jego szyję wdychając jego zapach.
- Kocham cię Perrie - szepnął mi do ucha.
- Ja też cię kocham Zayn.
Kolejny raz zatopiłam się w jego karmelowych tęczówkach.
- Podano do stołu - usłyszeliśmy wesoły głos Saafy wołający nas z kuchni.
- No to idziemy - powiedział Zayn i złapał moją dłoń prowadząc mnie do reszty Malików.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej :)
Tu znowu ja.
Znowu przepraszam za tak długą przerwę.
Moje wymówki w postaci :
- przygotowań do olimpiady z historii
- przygotowań do konkursu przedmiotowego z języka angielskiego, geografii i powoli z biologii
- oraz próby do szkolnego musicalu "Twist Again", gdzie śpiewam z koleżankami z klasy "Treasure" Bruno Marsa.
- zajęcia fizjoterapeutyczne na kręgosłup
- i w końcu squosh
Mogą nie wystarczyć aby się usprawiedliwić, dlatego będę teraz pisać do przodu, a że jestem chora to przyjdzie mi to łatwiej, bo mam więcej czasu ;)
Rozdziały będą dodawane co tydzień / dwa
Tłumaczenie Case Closed zawieszam, ale będę je kontynuować !!
Nigdy nie zostawiłabym bloga bez żadnego komentarza.
Na razie proszę o przynajmniej 4 komentarze, bo nie wiem czy jest sens kontynuować to opowiadanie.

Pozdrawiam Nicole ♥♥

6 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny rozdzial
    Pezz i Zayn tacy slodcy tpjmtktjm
    Czekam na nastepny ily
    @luccperr

    OdpowiedzUsuń
  3. jak słodko skkjnhy
    cudowny rozdział
    czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  4. jak ja się jaram tymi dwoma słodziakami *.*
    no ja chcę nexta natychmiast!! <333

    OdpowiedzUsuń
  5. O mój Boże! Djhshjmbxh płacze :') to takie słodkie <3 <3 Kocham i pisz następny bo już nie mogę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku *.* Jacy oni są kochani <3 Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń